Recenzja książki “Central Park”

Wyobraź sobie, że budzisz się w samym sercu lasu pełnego złotolistnych jesiennych drzew przykuty kajdankami do tajemniczego nieznajomego. Twoje ubrania są poplamione krwią, która nie należy do ciebie, a w głowie masz pustkę, jak po najlepszej imprezie, jaką cudem przeżyłeś. Co wtedy robisz?

WERONIKA RAWSKA

 

W tłoku gonitwy życia, powrotu na studia i wznowienia zajęć zdalnych, udało mi się znaleźć chwilę na przeczytanie kolejnej książki francuskiego autora Guillaume Musso. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego pisarza. Mogę zauważyć, że jego kluczem prowadzącym do sukcesu jest zdecydowanie łączenie w prozie wątków miłosnych, kryminalnych i czasami fantastycznych, w ciekawym i czasem nawet interesującym stylu.

 

Zarys historii

Głównymi bohaterami są Alice Schäfer, kapitan paryskiej policji kryminalnej oraz Gabriel Keyne, amerykański pianista jazzowy. Para budzi się w pewien nowojorski poranek na ławce w tytułowym Central Parku skuta kajdankami. Żadne z nich nie pamięta co się stało minionej nocy, ani dlaczego siedzą w ubraniach poplamionych krwią bez żadnych dokumentów przy sobie. Wspólne rozważania pozwalają jedynie ustalić, gdzie każde z osób było dnia poprzedniego. Tym sposobem dowiadujemy się, że Alice spotkała się z trzema koleżankami na imprezie w Champs-Élysées, natomiast obcy jej mężczyzna odbywał w tym czasie koncert w kolegami w Brown Sugar w Dublinie. Jakim cudem znaleźli się więc na ławce w Central Parku?

 

Alice postanawia działać. Chce dowiedzieć się, jak doszło do całej sytuacji i jaki związek ma z tym tajemniczy nieznajomy człowiek, który utrzymuje, że powinien być teraz w Dublinie.

Wielu nie chce sięgać do przeszłości, zwłaszcza jeśli jest ona ciężka i pełna bólu. Niestety, czasem życie nie idzie po naszej myśli. W najmniej spodziewanym momencie przeszłość powraca do policjantki, uderzając z całą siłą w najsłabsze ogniwa umysłu. Niemożliwe staje się faktem – a przynajmniej wszystko wskazuje na to, że to, co wydawało się już definitywnie zakończone, wcale takim nie jest. Kto kłamał i jaka jest prawda o końcu śledztwa oraz tragedii sprzed kilku lat? 

 

Historia tych dwojga jest przez część książki dość przewidywalna. Podróż Alice i Gabriela zaczyna się sensacyjnie, mamy w niej elementy thrillera oraz powieści psychologicznej. Guillaume Musso umiejętnie buduje napięcie, doprowadzając je do wybuchu na ostatnich stronach powieści. 

Mimo wszystko da się tu zauważyć pewien schemat pisania. Sytuacja maluje się tak: mamy zupełnie obcą parę – kobietę i mężczyznę, którzy są zmuszeni ze sobą współpracować. Jedno z nich pracuje dla policji (bądź ich bliski przyjaciel), a w tle przeważnie jest smutna historia dziecka i romans.

 

Jednak powieść zaskakuje i za to lubię sięgać po dzieła tego autora. Pomimo występującego schematu, historia ostatecznie i tak szokuje czytelnika, jest w pewnym stopniu nieprzewidywalna. Odkrywamy przeszłość głównej bohaterki i zaczynamy rozumieć dlaczego sięgnięcie do niej jest tak traumatycznym doświadczeniem. Zaczynamy jej na przemian współczuć, a jednocześnie czujemy do niej niechęć. Nie umiemy pojąć jej postępowania działania w przeszłości, zadajemy sobie pytanie, po co podjęła tak wielkie ryzyko i czy było ono warte ceny, którą musiała zapłacić za swoją głupotę.

 

Praktycznie w ogóle nie czułam więzi z główną bohaterką. Jej czyny, mimo żę wyde się, że były one uprzednio przemyślane, wydawały mi się porywcze, gwałtowne, a czasem bezsensowne. Większą sympatię czułam do Gabriela, o którym praktycznie nie wiemy nic, tylko tyle, co o sobie sam wspomniał. Niepoparte faktami słowa. 

 

Ostatecznie uważam, że książka jest fajna dla zabicia czasu. Wręcz idealna. Czyta się dość szybko i nawet przyjemnie. Myślę, że warto przebrnąć przez nią, aby ujrzeć zakończenie, które moim zdaniem jest świetne napisane. Zwrot akcji, którego nie spodziewa się czytelnik. Jednocześnie czuję potrzebę bronienia prac tego autora, ponieważ nie po wszystkich jego książkach czułam niedosyt. Pozostaje tak naprawdę sprawdzić to przez sięgnięcie do jego dorobku literackiego i na własnej skórze przekonać się, czy jego sukces jest wynikiem pracy czy zwykłego szczęścia.

Post Author: BIS AGH