„Boże Ciało”- Polski kandydat do Oscara

„Oszukałem, błąd popełniłem. Ale stańcie przede mną i powiedzcie mi w oczy: czy ja was skrzywdziłem? Czy ja wam, kurwa, nie pomogłem? Nie potrafiłem was czegoś nauczyć, choćby na własnych błędach? Czy naprawdę tym co wam przekazałem uraziłem godność Boga?”- cytuje osiemnastoletniego Kamila Mateusz Pacewicz w swoim artykule „Kamil, który księdza udawał”, na podstawie którego powstał film Jana Komasy.

AGNIESZKA WRÓBEL

 

Daniel wychodzi z poprawczaka i ma przed sobą wizję ciężkiej pracy w stolarni na drugim końcu Polski. Jedno kłamstwo przy miejscowej dziewczynie (Eliza Rycembel) powoduje lawinę przypadków, które doprowadzają chłopaka do przejęcia obowiązków lokalnego proboszcza. Bohater zagłębia się w dość przykre konflikty miejscowych i paradoksalnie staje się dla nich wybawieniem. Swoim niekonwencjonalnym, „ludzkim” podejściem sprawia, że wierni dostrzegają własną niedorzeczność. 

 

Komasa jest  zdecydowanie zawodowcem w namierzaniu nowych perełek polskiego kina, bo Bartek Bielenia idealnie wciela się w rolę głównego bohatera. Postać  wzbudza w widzach skrajne emocje – z jednej strony dopuszcza się wielu wątpliwych moralnie czynów, z drugiej – wykazuje się ogromną empatią wobec ludzkich tragedii i problemów. Konieczna jako konserwatywna kościelna, Lichota jako wyrachowany wójt i Warchejn jako popijający proboszcz, wraz z pozostałymi postaciami drugoplanowymi w wspaniały sposób oddają klimat zaściankowej społeczności. Film idealnie eksponuje odcienie szarości w  świecie, w którym ciężko zaklasyfikować kogokolwiek jako wyłącznie „dobrego” lub „złego”. Widzowie nie są ustosunkowani do żadnego z bohaterów z góry, dzięki czemu twórcom udało się stworzyć historię, w którą – w odróżnieniu od „Sali samobójców” –  naprawdę można uwierzyć. 

 

 „Boże Ciało” nie tylko bawi odbiorców  świetnymi elementami komediowymi, wywołanymi przez brak kompetencji bohatera do pełnionej przez niego funkcji, ale też skłaniania do refleksji. Odsłania wiele ludzkich słabości, których nie chcemy czasem nawet dopuszczać do świadomości. Wyciąga na światło dzienne hipokryzję w osądach i nawołuje do większej wyrozumiałości wobec drugiego człowieka. Film dotyka też delikatnych kwestii, czyli sprawy Kościoła i wiary. Może się wydawać, że obecnie jest to dość popularny temat i sposób na łatwy rozgłos, ale po seansie można śmiało stwierdzić, że nie jest to film wypromowany przy okazji „Kler”, czy „Tylko nie mów nikomu”. Obraz stawia Kościół w zupełnie innym świetle. W żaden sposób nie skrywa nieprawidłowości w działaniu tej instytucji, ale ukazuje też problematyczne sfery z jakimi musi się zmagać, udowadnia, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

 

Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, która bawi, wzrusza i trzyma w napięciu. Doskonale trafi zarówno do osób szukających jedynie rozrywki, jak i do bardziej wymagających widzów. Wydarzenia w prowincjonalnym miasteczku, które naprawdę warto odkryć.

 

Kadr z filmu źródło Filmweb

Post Author: Agnieszka Wróbel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.