Czajnikowy wywiad

Podczas festiwalu kawy w Krakowie mieliśmy okazję porozmawiać z pasjonatem herbaty – Rafałem Przybylokiem z firmy Czajnikowy.pl. Dowiedzieliśmy się wielu niesamowitych faktów dotyczących picia oraz parzenia herbaty, którymi chcielibyśmy się z Wami podzielić. Dacie się przekonać do kupowania herbaty lepszej jakości?

NATALIA CZACHOR

 

Natalia Czachor (NC): Skąd wzięło się u Pana zainteresowanie herbatą? Dlaczego akurat herbata?

Rafał Przybylok (RP): Na dobrą sprawę pracę w herbaciarni zacząłem w czasie studiów i tam odkryłem, że nic o herbacie nie wiem. Do tamtej pory uważałem, że ją po prostu lubię. Zacząłem zgłębiać temat i ją straszliwie pokochałem. Gdy przyszło kończyć studia, a skończyłem geologię, a to trochę bliskie tematycznie do AGHu, stwierdziłem, że to nie jest jednak dla mnie. Zrozumiałem, że herbata to coś, co uwielbiam, coś, w czym dobrze się czuję i w czym chciałbym się rozwijać. Jestem geologiem herbaciarzem, na dobre zostałem w branży herbacianej.

 

NC: Czy jest jakaś rzecz, która najbardziej Pana zainteresowała podczas odkrywania tego herbacianego świata?

RP: Właściwie to cała klasa speciality, gdzie herbata może być co roku inna. Nawet nie tyle, co może, a musi być inna. Nie jest to herbata przemysłowa, gdzie jest to zwykle mieszanka z różnych zbiorów i plantacji, która ma osiągnąć konkretny efekt końcowy. W tym przypadku mamy herbatę z jednej plantacji, która każdego roku smakuje inaczej, można się nią zawsze zachwycić. W ten sposób mamy nieskończoną ilość doznań smaków i aromatów. Jest to coś niesamowitego, taka niekończąca się opowieść. 

 

NC: Czy jest Pan w stanie wskazać herbatę, która Pańskim zdaniem jest najlepsza? 

RP: Nie i zwykle na takie pytanie odpowiadam, że sypana (śmiech). Każdy ma swój gust i każdy ceni w herbacie coś innego, co gorsza są takie osoby, które starają się znaleźć tę najlepszą herbatę. Chcą ją zdefiniować i przez to jest chaos. Chińczycy mają swój własny ranking, osobny ranking jest w Indiach, jeszcze inny na świecie. Trudno mi powiedzieć. Można byłoby kierować się ceną, ale najdroższa herbata nie zawsze jest najlepsza, bo przykładowo w Indiach zebrano kiedyś herbatę przy bardzo rzadkiej koniunkcji planet, przy konkretnej fazie księżyca i zbierano ją w nocy. Była ona szalenie droga, chociaż nie wyróżniała się właściwie niczym, poza tym, że koniunkcja była nietypowa. Cena zupełnie nie idzie w parze z jakością, więc trudno powiedzieć, która herbata jest najlepsza. Zawsze mówię sypana, według własnego gustu trzeba sobie coś wybrać.

 

NC: A czy istnieje jakiś gatunek, który chciałby Pan bardzo spróbować, ale nie ma na razie takiej możliwości?

RP: Właściwie to może chcę spróbować, ale nie mam odwagi (śmiech). W Chinach niektóre herbaty są bardzo dziwne, aczkolwiek jeszcze nie dotarłem do takich. Na przykład jest Chińczyk, który produkuje herbatę z odchodów pandy, właściwie pandy karmionej herbatą. Zainspirowała go ta słynna kawa, która przechodzi przez układ pokarmowy jakiegoś tam zwierzaka. On stwierdził, że jego liście herbaciane będą przechodziły przez układ pokarmowy pandy, a że panda bardzo słabo trawi, to większości wydala to, co zjadła, właściwie w nienaruszonym stanie. Trochę przeraża mnie ta koncepcja i chyba nie ośmieliłbym się jej spróbować, nawet gdyby była dostępna w Polsce, ale często chodzi mi po głowie. Chciałbym powiedzieć, że mam już to za sobą.

 

NC: Myślę, że takim kluczowym pytaniem, które wiele osób chciałoby zadać jest: “ile właściwie pije Pan herbaty dziennie”?

RP: Cały dzień, ale zależy, jak długi jest ten dzień. Często zastępuję ją też yerba mate z rana, jeżeli się nie wyśpię, ale ogólnie zastępuję herbatą większość płynów, które spożywam. Myślę więc, że dwa litry co najmniej. 

 

NC: W takim razie jest jakaś ilość herbaty, która mogłaby zaszkodzić zdrowiu?

RP: Starałem się znaleźć odpowiedź na to pytanie i okazuje się, że kiedyś pod kątem naukowym badano szczury, którym postanowiono podać ogromną ilość ekstraktu z herbaty. Okazało się, że zwierzęta wciąż czują się świetnie. Są teoretycznie przeciwwskazania dla ciśnieniowców, czy wrzodowców ze względu na kofeinę, ale pomijając ten temat, herbata jest nieszkodliwa. 

 

NC: Czy podczas codziennego rytuału picia herbaty eksperymentuje Pan z różnymi rodzajami, czy stawia na to, co zna i lubi?

RP: Szczerze mówiąc, dużą część pracy przy herbacie zabiera mi jej kosztowanie. Staram się w miarę możliwości pić zwykle coś innego, ponieważ chcę poznać jak najwięcej smaków i je opisać, co wymuszone jest też zawodem. Biorąc pod uwagę herbaty, które lubię, najbardziej zdarza mi się zmieniać swoje ulubione sposoby ich parzenia. Czasem używam innego naczynia, czasem robię trochę dłużej napar lub naleję więcej wody. Staram się gdzieś mimochodem eksperymentować, nawet przy tej samej herbacie każdego dnia. 

 

NC: Skupiając się teraz na kanale na Youtubie Czajnikowy.pl, który zrzesza już niemal 90 000 osób, co skłoniło Pana do jego założenia?

RP: Tak właściwie ja tam tylko występuję, aczkolwiek wzięło się to z tego, że Patryk, właściciel kanału, który robi i montuje filmy, podsłuchał mnie kiedyś w herbaciarni, kiedy rozmawiałam z klientami. Stwierdził, że w sumie dobrze się tego słucha i że mam taką przyjemność w przekazywaniu wiedzy o herbacie. Nagraliśmy pierwszy film, potem drugi, trzeci i nagle się okazało, że mają one sporo wyświetleń i można już bardziej regularnie pracować nad tym kanałem. Faktycznie jest już nas bardzo dużo, jak na temat tak niszowy, nic tylko się cieszyć. To jest duże osiągnięcie.

 

NC: Widziałam na kanale nową serię polegającą na przedstawieniu różnych rodzajów herbaty z różnych części świata. Zdarzało się Panu kiedyś podróżować szlakiem odkrywania nowych liści?

RP: Niestety tylko palcem po mapie, nigdy nie byłem w tych wszystkich miejscach. Jest to zadanie raczej dla podróżników, a ja jestem tutaj dość zajęty. Bardzo chciałbym realizować takie filmy w tych konkretnych miejscach, na przykład jechać do Gruzji, ale wymagałoby to wtedy ode mnie zmiany zawodu. Musiałbym zostać podróżnikiem, który robi taki program. Na razie nie mogę sobie na to pozwolić z wielu przyczyn, stąd wędruje sobie po miłych i przyjemnych miejscach, najczęściej gdzieś na Śląsku, gdzie się gnieździmy, pokazując raczej samą herbatę, niż miejsce skąd pochodzi.

 

NC: A który według Pana kraj jest najciekawszy pod względem upraw herbaty? 

RP: Moja dusza walczy pomiędzy Chinami a Japonią. Ogólnie jestem fanem japońskiej kultury, aczkolwiek Chiny moim zdaniem mają znacznie więcej do zaoferowania. Kultura picia herbaty jest tam dłuższa i bardziej rozbudowana. Jest wiele regionów, słynących z danego rodzaju herbaty, unikalnych na skalę światową. Myślę, że w Chinach można byłoby zamieszkać tylko pod kątem herbaty. Całe życie spędzać na szukaniu i odkrywaniu, a i tak nie wystarczyłoby czasu, żeby spróbować wszystkiego, co się tam znajduje. 

 

NC: Wracając do Polski, czy jest jakaś rzecz, którą chciałby Pan zmienić w polskim społeczeństwie dotyczącą picia i parzenia herbaty?

RP: Szczerze mówiąc, fajnie byłoby, gdybyśmy się przestawili na taki azjatycki sposób parzenia. Nie trzeba już tak namawiać Polaków, żeby porzucili ekspresówki na rzecz herbaty sypanej, bo jest już sporo osób, które wybierają tę sypaną, ale myślę, że teraz moglibyśmy spróbować robić to po azjatycku. Nie chodzi mi tutaj o zastosowaniu jakiś specjalnych ceremonii, a raczej zmienienia stosunku herbaty do wody. Europejczycy lubią nasypać niewiele, zalać dużo i trzymać długo i w ten sposób parzyć raz, góra dwa razy. Tymczasem Azjaci starają się nasypać dużo herbaty do małego naczynia, parzyć króciutko i wielokrotnie. Z takiej małej ilości mogą wypić czasami kilkanaście parzeń, a herbata zmienia się przy kolejnych parzeniach, dlatego wiele nas omija. Gdy zaparzymy sobie cały czajnik, siadamy przed telewizorem, nie zastanawiamy się nad jej smakiem. Gdy natomiast musimy przygotowywać co chwilę nowy napar, pijemy tę herbatę znacznie bardziej świadomi, bo musimy poświęcić na nią chwilę uwagi. Jest to coś, co mogłoby zaskoczyć wiele osób, które nie piją w ten sposób herbaty na co dzień i nie wiedzą co tracą. Myślę, że o tym chciałbym wszystkim mówić, parzymy po azjatycku!

 

NC: To który czynnik jest najważniejszy podczas parzenia herbaty? 

RP: Właściwie to proporcja wszystkich. Jest wiele zmiennych, teraz nawet wzorem baristów pojawia się balansowanie mineralizacją wody, ale to już zaawansowana szkoła. Czas parzenia, temperatura i ilość herbaty w stosunku do wody to zmienne, którymi się bawimy. Możemy zalać wyższą temperaturą wody, możemy parzyć krócej, dodać więcej suszu albo zalać herbatę zimną wodą i pozostawić na noc. Nie ma zasady. Wiadomo, są jakieś wskazania, jak prosto od producenta na pudełku, ale to taka otwarta furtka. Najważniejsza jest świadomość, własny pomysł oraz chęci do eksperymentowania. Albo możemy zaufać temu, co pisze na etykiecie. 

 

NC: Czy jest jakiś mit dotyczący herbaty, który chciałby Pan obalić?

RP: Myślę, że warto obalać mit, że herbata ekspresowa jest tańsza i szybsza. Okazuje się, że parząc w ten azjatycki sposób, jesteśmy w stanie zaparzyć bardzo dużo herbaty z niewielkiej ilości suszu. Rzadko sprawdzamy, ile ta ekspresówka ma dokładnie gramów, ale jeżeli wszystko przeliczymy i porównamy sobie z herbatą sypaną, to okazuje się, że przy tych wielokrotnych parzeniach wychodzimy lepiej na herbacie wysokiej jakości. 

 

NC: Mamy teraz czas świąteczny i zimowy, dlatego myślę, że większość osób mogłaby być interesowana jakimś dobrym przepisem na herbatę zimową. 

RP: Zdecydowanie jest tego strasznie dużo, wręcz niezliczona ilość przepisów na herbaty zimowe. Sami staramy się coś, co roku wymyślić, ale też nie chciałbym może teraz zdradzać, co pokażemy w tym roku, aczkolwiek tym razem nie skupimy się na herbacie. Ja uważam, że najbardziej lubiane dodatki to te najpowszechniejsze na świecie. My lubimy herbaty korzenne. Czarna herbata z cynamonem, goździkami i pomarańczą to o jest coś, co nam najbardziej odpowiada.

 

NC: Podsumowując, dlaczego warto kupować lepszą herbatę i w nią inwestować?

RP: Zdecydowanie dlatego, że jest smaczniejsza, nieporównywalnie, a po drugie zdrowsza. Herbata lepszej jakości gwarantuje nam, że jest ona obrabiana uważniej. Przede wszystkim jest również świeższa, gdzie herbata przemysłowa zdecydowanie taka nie jest. Udało jej się już zwietrzeć i nabawić różnych innych aromatów, a tymczasem herbata szybko się utlenia, najbardziej zielona, która szybko traci swoje właściwości przez kontakt z powietrzem i światłem. Herbata powinna być jak najświeższa, dlatego też nie warto robić jakiś jej wielkich zapasów. Lepiej kupić kilka różnych herbat, w mniejszej ilości i w miarę szybko to wypić, wtedy nie pozbawimy się całej gamy smaków, a także przeciwutleniaczy.

 

Odsłuchaj wywiad na Spotify: http://bit.ly/BIScast

schulmaedchen sex
blonde mutter porno
reife fotze
stiefvater fickt die stieftochter
teen anal porno

Post Author: Natalia Czachor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.