“Lubię opowiadać historie”. Wywiad z Bartoszem Zaskórskim

Jak wykreować swój własny świat, w którym ilość kombinacji zdarzeń nigdy się nie skończy?
Według Bartosza Zaskórskiego wystarczy go zmyślić. Autor magicznych historii, opowiadanych za pomocą rysunku, muzyki, słuchowisk oraz filmu. Podczas festiwalu Synestezje, gdzie prezentował swoją wystawę, mieliśmy okazję z nim chwilę porozmawiać.

NATALIA CZACHOR

 

NC (Natalia Czachor): Tworzysz, nawiązując do horrorów z lat 80. Jesteś w stanie wybrać jeden film, który wywarł na tobie największy wpływ?

BZ (Bartosz Zaskórski): Horrory to nie jedyna rzecz, która mocno ukształtowała moją wyobraźnię. W domu, oprócz VHSów, które tata przynosił z wypożyczalni, było wiele albumów z malarstwem. Najbardziej lubiłem Brueghela i Boscha, u tego pierwszego szczególnie “Triumf śmierci”, który był pełen nastroju grozy i zagrożenia. Do tego wszystkiego dochodziło położenie mojej wsi, otoczonej przez lasy i bagna.

W każdym razie trudno wskazać mi jeden film. Na pewno te, które zapamiętałem i do których lubię wracać to “Koszmar z ulicy Wiązów”,”Oni żyją”, “Obcy”, “Inwazja porywaczy ciał”, “Hellraiser”. Kiedyś przeraziła mnie jedna scena z filmu, o ile dobrze pamiętam “Dom 3”, z pizzą, która miała ludzką twarz. Chyba najbardziej zapadł mi w pamięć Obcy. Bardzo często śnią mi się stwory wymyślone przez Gigera, połączone z bestiariuszem z gier Diablo 2 i Doom. Obok horrorów sporo uwagi poświęcałem również SF. Najbardziej lubiłem Lynchowską Diunę. Później zacząłem czytać dużo książek SF, jak Strugackich, Dicka, Lema i wielu innych.

NC: Co myślisz o współczesnych horrorach? Potrafisz odnaleźć w nich inspirację?

BZ: Podoba mi się scena horrorów niezależnych finansowanych poprzez crowdfunding – “The Void” udał się kapitalnie. Jest sporo perełek, np. turecki “Baskin” albo “It follows”. Najczęściej te perełki powstają poza Hollywood.

NC: Czym jest twoja najnowsza wystawa “Zwierzęta na skraju lasu”?

BZ: Na tę wystawę składają się dwa cykle. Jeden z nich opowiada o zmyślonych rytuałach, chodzi o potrzebę poczucia kontrolowania własnego życia, czy rzeczywistości. Drugi z tych cyklów to część starszego projektu, mojego dyplomu “I wtedy okazało się, że umarłem”. To historia o tym, że pewnego dnia uświadomiłem sobie, że jestem w świecie zmarłych. Ten cykl to była próba opowiadania o moim otoczeniu w kontekście jakiejś dziwnej legendy, w której moja codzienność okazuje się światem zmarłych. Oprócz tego pokazujemy “Wsie” – cykl wideo-słuchowisk należących do kolekcji Zamku Ujazdowskiego oraz teledysk “Diament”, który stworzył do mojej muzyki na bazie moich rysunków, mój przyjaciel Rafał “Rufus” Pietrowicz. Ta wystawa nie jest konkretnym kuratorskim projektem, to po prostu przegląd różnych wątków, jakiś starszych prac. Nowe rzeczy,
nad którymi pracuję, pokażę po obronie doktoratu.

NC: Stresujesz się przed pokazaniem czegoś nowego po raz pierwszy?

BZ: Nie stresuję się. To chyba tak samo, jak z graniem koncertów, po prostu to robię. Bardziej przejmuję się tym, czy rzeczy robione przeze mnie są wystarczająco dobre, przy czym ta kategoria jest dla mnie niejasna i ciągle się zmienia.

NC: Czasem widz twierdzi, że odkrył ukryty motyw lub przekaz w dziele, które może, ale nie musi być zamierzony przez artystę. Czy ukrywasz czasem jakieś elementy w swoich pracach?

BZ: W rysunkach z wystawy jest rzeczywiście kilka elementów, które mają określone znaczenie. Jedno z nich nawiązuje do filmu Carpentera “Oni żyj””. Zwykle odnoszę się po prostu do różnych rzeczy, które lubię i z którymi się identyfikuję.

NC: Są jakieś tematy, których wolisz nie poruszać w swojej twórczości?

BZ: Trudno powiedzieć. Temat to tylko temat. Jeśli widzę jakiś powód, żeby o czymś opowiadać, robię to. Szukam tego, co mnie interesuje.

NC: Posługujesz się głównie zmyśleniem. Myślisz, że twoja wyobraźnia jest większa od przeciętnej osoby?

BZ: Jejku, nie mam pojęcia. Po prostu myślę, że to interesujące wyobrażać sobie, że jest się częścią jakieś dziwnej, niezrozumiałej historii. To coś, czego nauczył mnie mój tata. Dbał o to, żebym czuł, że świat jest dużo bardziej niesamowity, niż może się wydawać. Na przykład twierdził uparcie przez wiele lat, że w ogrodzie mojego domu można spotkać krasnoludki. Natomiast moja mama sporo czytała mi do poduszki choćby Bułkahova, więc jakoś tak wyszło, że wyobraźnia jest dla mnie bardzo ważną częścią życia.

NC: Czytałam, że aktualnie kończysz doktorat na krakowskiej ASP. Uważasz, że wszyscy artyści
powinni studiować kierunki w zakresie sztuk pięknych? Pomogło ci to w jakiś sposób?

BZ: Idąc do takiej szkoły, musimy zachować czujność. Należy oddzielić to, w czym Akademia może nam pomóc od tego, w czym może zaszkodzić. Wszystko jednak zależy od tego, do jakiej pracowni trafimy, kogo wybierzemy na prowadzącego oraz jakie relacje z nim zbudujemy. Na pewno nie należy zgadzać się w każdej kwestii, czasem warto coś kwestionować. Trzeba też brać pod uwagę, że niestety nie każdy prowadzący chce dobrze dla swojego studenta. Czasem student staje się sposobem na spełnienie ambicji profesora, dlatego w przypadku takich studiów należy skupić się na budowaniu samodzielności. Ważna jest również ciekawość i szukanie inspiracji, gdziekolwiek się da. Nie tylko gry, książki, filmy, czy muzyka mogą być częścią praktyki artystycznej, ale dosłownie wszystko. Ta ciekawość jest moim zdaniem najważniejsza. Studia są dobrą możliwością poznania środowiska.

NC: Czy jest coś, co chciałbyś usłyszeć od bardziej doświadczonego artysty, gdy dopiero
zaczynałeś?

BZ: Chyba nie mam takiej konkretnej rzeczy. Zawsze marzyłem o tym, żeby przejść klasyczną szkołę rysunku, najlepiej w Petersburgu, ale niestety nie było mi to dane. Ucząc się rysować, a było to bardzo późno, ponieważ w wieku 20 lat, byłem mocno zdany sam na siebie.

NC: Mógłbyś nam zdradzić, z czego jesteś najbardziej dumny w swoim życiu?

BZ: Z przygarnięcia psa ze schroniska, choć ostatnio tak właściwie zrobiła to moja dziewczyna. Wszystkie psy, które były w moim rodzinnym domu, to zwierzęta kiedyś porzucone przez swoich pierwotnych właścicieli. Jestem dumny z moich rodziców, że mogliśmy im dać dach nad głową.

Post Author: BIS AGH

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.