Człowiek do kwadratu

Czy Elling ze swoimi lękami, z panicznym wstrętem wobec telefonu, zaciekłością poglądów, miłością do sztuki (ale tylko tej, którą on akceptuje), wybuchowością i niezdrową relacją z matką, uzależnieniem od kłamstw i sileniem się na intelektualizm, nie prezentuje po prostu wyolbrzymionej skali zachowań każdego z nas? 

ZUZANNA SZOTT

 

Teatr Barakah przez spotkanie z “Ellingiem” zaprasza na wyjątkową lekcję empatii i zrozumienia, czym właściwie jest mierzenie się z życiem. Poprzez poznanie perspektywy dwóch mężczyzn, którzy stoją u progu całkowitej zmiany swojego życia, mamy okazję nie tylko przyjrzeć się wyjątkowo blisko temu procesowi, ale także swoim własnym lękom. 

Tytułowy Elling i Kjell Bjerne stają przed wyjątkowo trudnym zadaniem – po wyjściu z ośrodka pomocy psychiatrycznej otrzymują mieszkanie socjalne, rentę i najtrudniejszy cel, jaki tylko może przyjść do głowy – samodzielne przystosowanie się do otaczającego ich świata. To, co wydaje się nam złudnie proste – robienie zakupów, wychodzenie do kina, odbieranie telefonów, nawiązywanie znajomości – dla naszych bohaterów okazuje się być skomplikowanym wyzwaniem. 

Tym, co szczególnie wyróżnia ten spektakl, są przede wszystkim niesamowicie wykreowane postacie – symbole, które nadają sztuce treść, i pozwalają widzowi nie tylko patrzeć na scenę z perspektywy dziecka oglądającego wystawę słodyczy przez szybę, ale naprawdę uczestniczyć w dziejących się wydarzeniach i odnaleźć w nich samych siebie. Pozornie odległa sytuacja, jaką jest choroba psychiczna, okazuje się być niespodziewanie bliska życiu każdego z nas. Czy Elling ze swoimi lękami, z panicznym wstrętem wobec telefonu, zaciekłością poglądów, miłością do sztuki (ale tylko tej, którą on akceptuje), wybuchowością i niezdrową relacją z matką, uzależnieniem od kłamstw i sileniem się na intelektualizm, nie prezentuje po prostu wyolbrzymionej skali zachowań każdego z nas? Czy nie mamy w sobie swojego własnego, bardziej lub mniej oswojonego Ellinga? Kjel Bjerne jest swego rodzaju drugą stroną medalu. Oprócz rzucającej się na pierwszy rzut oka erotomanii i skłonności do agresji, w jego charakterze widzimy także szczerość, prostolinijność, empatyczność i niezwykłą zdolność do kochania. Dominuje w nim prostota jego uczuć powodująca pełen wachlarz cech, które mogą być zarówno jego ogromną zaletą, jak i wadą. 

  Reżyser, Ana Nowicka pozwala widzowi jeszcze głębiej zanurzyć się w świecie głównych bohaterów poprzez niezwykłą scenografię. Trójwymiarowe mieszkanie mężczyzn, po którym oprowadzają nas oni sami za pomocą kamery, sprawia, że odbiorca może niemal naprawdę poczuć się, jakby był wewnątrz ich pokoju. Obrazowe stroje (Elling ubrany w grzeczny, szkolny uniform, półnadzy artyści współcześni, ukochana Kjela w dresie), gra świateł, przeniesienie miejsca akcji na widownię i w końcu fenomenalna narracja samego Ellinga – wszystko to buduje świat, który szczelnie otula widza i pozwala mu widzieć rzeczywistość oczami głównych bohaterów. 

“Elling” to rozmowa o naturze człowieka. O jego lękach, o granicach, które uznaje społeczeństwo. To niezwykła okazja, by przyjrzeć się samemu sobie w nieco krzywym zwierciadle cudzego zachowania. To szansa, by stanąć ze swoim wewnętrznym Ellingiem twarzą w twarz i szczerze go uścisnąć. Ale to także dialog na temat wykluczeń społecznych i trudna, choć potrzebna próba zwrócenia uwagi na problem, jakim są zaburzenia psychiczne. Elling prowadzi nas za rękę i co chwilę przypomina, aby nie mierzyć nikogo swoją miarą i zawsze pamiętać, że to, co dla nas jest zaledwie chwilą wysiłku, dla kogoś innego może być wyzwaniem życia. A także, że piękno życia może tkwić w tym, co na pozór najprostsze – we własnym kawałku podłogi, kocie, jedzeniu, bliskości.

 

Zdjęcie Teatr Barakah – Elling (fot.Piotr Kubic)3

Post Author: BIS AGH

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *