Już niebawem NOWY! ŚWIEŻY! ZIELONY! BIS a w nim mnóstwo ciekawych tematów:

Szukajcie BIS-u na uczelni i w akademikach, a także na naszej stronie www.

Logo bis
Oficjalny Magazyn Studentów AGH

muzyka

Wywiad: Kapelusznicy są wyjątkowo interesujący!


Gaba Kulka hat, rabbit10 listopada 2009 roku nie był zbyt ciepłym dniem. Z nieba siąpił deszcz i nieuchronnie zbliżały się tradycyjne jesienne pluchy. Zwykły studencki wtorek, który gdyby nie niezwykły koncert, stałby się jedynie kolejnym, zwyczajnym dniem. Kameralny pokój, gdzieś na zapleczu klubu Studio. Siedzieliśmy przy małym stoliku – ja trzymając mikrofon zadawałem pytania, ona z beztroskim uśmiechem na twarzy odpowiadała na nie, w sposób dotychczas mi nie znany. Teraz wiem to na pewno – Gaba Kulka, podobnie jak jej muzyka, otoczona jest subtelną aurą baśniowości i magii

Rozmawiał: Michał Madura (Radio 17)

W opinii wielu dziennikarzy Twoja muzyka jest podobna do Twórczości Czesława Mozila. Zgadzasz się z tym?

Wydaje mi się, że nie do końca tak jest. Wiele osób zauważa pewne elementy wspólne, związane chociażby z zacięciem kabaretowym. Jednak od kiedy Czesław rozpoczął współpracę z prawdziwym, rasowym perkusistą poszedł w kierunku muzyki bardziej drapieżnej, zagranej z rockowym pazurem, niż lirycznej. Czytaj więcej…

» Brak komentarzy

Royksoop, „Junior” – recenzja muzyczna


Na świecie są znani jako Royksoop, a po polsku nazywają się Purchawka. Jeden z najlepszych zespołów elektronicznych, porównywanych do Portishead, Massive Attack, czy nawet Flykkiller’a, który w ostatnich latach podbijał świat wirtuozerską formą muzyczną. Duet utalentowanych chłopców wydał album pt.: „Junior”. To już trzeci krążek w ich karierze.  Można na nim usłyszeć charakterystyczne dla Royksoop ciepłe, „powykręcane” elektronicznie sample oraz zmiksowane wokale. Pierwszy utwór, który promuje nowe osiągniecie zespołu, nosi nazwę „Happy Up Here”. Lekki, dynamiczny, bardzo przyjemny dla ucha, zachęca słuchacza do zagłębienia się w brzmienia albumu. Każdy powinien sięgnąć po ten niesamowity mix muzyczny i przekonać się na własne uszy o niezwykłości dźwięków!

» Brak komentarzy

Radaid, „L’intent” – recenzja muzyczna


Radaid to niesamowity projekt, a raczej fuzja muzyczna, która połączyła artystów z różnych środowisk etnicznych. Grupa ukształtowała się w 1998 roku a jej celem było przełamywanie kulturowych i  czasowych barier muzycznych. Sama nazwa zespołu jest przekształceniem egipskiego słowa radiad, co znaczy: „syn słońca, które świeci nad wszystkim”. Do tej pory niepopularni, obecnie odkrywani. Ich muzykę często porównuje się do takich projektów muzycznych, jakie stworzyli: Dead can dance, Coco Rosi, Natasha Altas czy The Album Leaf.

Na trzecim krążku formacji zatytułowanym „L’intent, można usłyszeć melodie rodem z Azji, Afryki, Chin, Meksyku, Południowej Ameryki i Bałkanów. Każda z tych części świata odzwierciedlone jest  w niesamowitych dźwiękach, które wydają pochodzące z nich specyficzne i tradycyjne instrumenty, takie jak:  sitar, erhu, banjo, saz, darbouka czy didgeridoo. „L’intent” składa się z 11 zróżnicowanych kawałków w wielu językach.  Mnie najbardziej urzekł utwór „Shine” i tym, którzy nigdy wcześniej nie zetknęli się z twórczością Radaid, właśnie to nagranie proponuję na „dobry początek”. Później można się rozkoszować „Butterfly”, „These time, these days” czy „Mireya”. Podsumowując: warto posłuchać!

» Brak komentarzy

Russian Circles, „Geneva” – recenzja muzyczna


Nareszcie ukazała się druga pełna płyta Russian Circles, trzyosobowej grupy muzycznej pochodzącej z Chicago, grającej industrial-rock. Dzięki nim przekonałam się, że perkusja, gitara i bas, potrafią  oczarować dźwiękiem, jak żaden wokal. „Geneva”, bo taki tytuł nosi album, składa się z siedmiu kawałków. Urzekają tu dopracowane brzmienia, bez niepotrzebnych powtórzeń. Dźwięk sprawia wrażenie przestrzennego ale nie pustego – tak, jakby każda nuta opowiadała swoją własną historię. Russian Circles są dla mnie tak niespotykani i oryginalni jak fenomen Sigus Ros. Osobiście za najlepsze z całej płyty uważam utwory: „Hexed All” – który sprawia, że czuję błogi spokój i „Malko”,  wzbudzający radosną euforię.  Jedyny żal, jaki odczuwam po wielokrotnym przesłuchaniu płyty, wiąże się z tym,  że jak na razie nie zapowiada się, by Ci trzej fenomenalni panowie planowali w najbliższym czasie jakieś koncerty w Europie.

» Brak komentarzy