Subiektywnym okiem kibica. Pamiętny mecz 11 października

Z czym najbardziej kojarzy się październik, jeśli chodzi o sport? Dla mnie to głównie piłka nożna i eliminacje do Mistrzostw Europy lub do Mistrzostw Świata (zależy od danego roku), oczywiście z udziałem naszej reprezentacji. To w tym okresie nasza drużyna zagra prawdopodobnie kluczowe dla awansu mecze z Łotwą i Macedonią Północną. Jesteśmy na dobrej drodze do awansu, ale musimy postawić kropkę nad i.

PIOTR FOŁTA
 
 

“Ten miesiąc należy do naszej polskiej drużyny”. Wygrywaliśmy bardzo ważne mecze z groźnymi rywalami. Przykładem może być 2006 rok, 1 października, gdzie nasza kadra pod wodzą trenera Leo Beenchakkera wygrała mecz z Portugalią 2-0. Nie pomógł ówczesnym wicemistrzom Europy nawet sam Cristiano Ronaldo. Pamiętne gole strzelił Euzebiusz Smolarek. Ten mecz bardzo nam pomógł w awansie do Euro 2008.

 

Teraz przejdę do meritum, więc przenieśmy się do dnia 11 października 2014 roku. Wtedy został rozegrany mecz Polska-Niemcy na Stadionie Narodowym. W tamtym czasie, jak wiele osób pamięta, nasza reprezentacja była w bardzo złej kondycji. Wiem, że cały czas na nią narzekamy, lecz wtedy zaraz po klęsce u nas na Euro 2012, przegraliśmy eliminacje do Mistrzostw Świata, a więc nie pojechaliśmy do Brazylii na mundial. Później w naszej kadrze stery objął ówczesny trener Górnika Zabrze Adam Nawałka, który zastąpił nieradzącego sobie z wynikami Waldemara Fornalika. To właśnie Nawałka prowadził nas w meczu z zachodnim sąsiadem. Był to drugi mecz eliminacji do mistrzostw Europy w 2016 roku. Pierwszy mecz nadspodziewanie rozegraliśmy z przytupem – wygraliśmy z nieobliczalnym Gibraltarem 7-0.

 

Jakie były opinie przed tym meczem? Wśród naszych kibiców był optymizm, jednak eksperci twardo stąpali po ziemi. Twierdzili również, że remis będzie wielkim sukcesem. Ale wśród opinii piłkarskiej były też nadzieje, że wreszcie wygramy z naszym odwiecznym rywalem, co nigdy wcześniej się nie udało. Pamiętaliśmy wtedy ważne mecze między tymi drużynami, m.in. spotkanie z 2011 roku, które mogliśmy wygrać, a skończyło się remisem 2-2. Oczywiście tkwił w naszej pamięci również pamiętny mecz na wodzie na mundialu w 1974 roku. Niestety dla nas przegrany, a stawką tej gry był właśnie finał. Tak więc ten mecz budził wśród nas ogromne emocje.

 

Skupmy się teraz na samym meczu. Pamiętam go jak dziś. Często go sobie odtwarzam. Bardzo utkwił mi głowie również niezwykły komentarz Mateusza Borka i Tomasza Hajty. “Dobry wieczór, czy to jest ten dzień? Czy to jest ta noc, kiedy oszukamy historię, kiedy oszukamy przeznaczenie?”

 

Wyszliśmy w najmocniejszym składzie, na jaki było nas stać w tamtym okresie. Prezentował się on tak: Wojciech Szczęsny, Łukasz Piszczek, Łukasz Szukała, Kamil Glik, Jakub Wawrzyniak, Kamil Grosicki, Grzegorz Krychowiak, Tomasz Jodłowiec, Maciej Rybus, Arkadiusz Milik oraz oczywiście Robert Lewandowski. Nasi rywale, ówcześni mistrzowie świata, pomimo że byli osłabieni przez kontuzje niektórych zawodników, to dysponowali bardzo szeroką kadrą. Ich skład był następujący: Manuel Neuer. Antonio Rüdiger, Mats Hummels, Jérôme Boateng, Karim Bellarabi, Christoph Kramer, Toni Kroos, Mario Götze, André Schürrle, Thomas Müller.

 

Pierwsza połowa bezsprzecznie należała do naszych zachodnich sąsiadów. Mieli parę bardzo dobrych okazji. Między innymi swojej szansy nie wykorzystali Bellarabi czy Müller. Polacy jednak bronili się na tyle skutecznie, by nie stracić bramki. W drugiej części meczu, a dokładnie w 51. minucie, cały kraj oszalał. Po strzale Milika prowadziliśmy 1-0. Następne minuty rozgrywaliśmy rozważnie, przerywaliśmy sukcesywnie akcje Niemców. Graliśmy głównie z kontry. Cały czas dobrze pracowała nasza obrona pod wodzą Kamila Glika. Świetne interwencje notował Wojciech Szczęsny. Czasami też mieliśmy szczęście – na przykład strzał pochodzącego z Polski Lukasa Podolskiego odbił się od poprzeczki. Aż tu nagle 88. minuta. Kapitalne podanie Lewandowskiego do Sebastiana Milika (wchodzącego z ławki) i GOOL! “Polska 2 – Niemcy 0”, jak krzyknął Mateusz Borek. Wtedy już byliśmy pewni, że tego zwycięstwa nikt nam nie odbierze. I tak się stało. Wygraliśmy dwiema bramkami z naszymi odwiecznymi rywalami – Niemcami. Kto by się spodziewał? A jednak! Wiara czasami działa cuda.

 

Bardzo mądrze ekipa Nawałki rozegrała to spotkanie. Mimo że rywale oddali o wiele więcej strzałów niż my i mieli ponad 60% posiadania piłki, to dzięki dobrej postawie całej drużyny, zwyciężyliśmy. Nie musieliśmy grać otwartego futbolu, po prostu realizowaliśmy plan taktyczny naszego selekcjonera i wykorzystaliśmy swoje atuty. No i mieliśmy gwiazdę – Roberta Lewandowskiego, który mimo że nie strzelił gola, to zanotował kapitalny występ.

 

Ten mecz był przełomowy dla naszej reprezentacji. Później awansowaliśmy na Euro 2016, gdzie doszliśmy do ćwierćfinału przegranego po karnych. Byliśmy nawet na 5. miejscu w rankingu FIFA. Następnie awansowaliśmy na Mundial w Rosji. Mimo porażki w fazie grupowej i zmiany trenera, ciągle jesteśmy w czołówce drużyn na świecie. Według mnie ten mecz symbolicznie nakreślił nowy, bardzo dobry okres w piłce reprezentacyjnej dla naszego kraju, który mimo wszytko trwa do dziś. Miejmy nadzieję, że będzie trwał wraz z awansem na EURO 2020.

Podziel się z innymi!

Post Author: BIS AGH

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.