Suchy kawałek chleba. Parę słów o „Bullshit Jobs”

Jak trudno jest przełknąć brak znaczenia?

KAROLINA BOGACKA

 

Temat, który poruszę, może się wydawać trochę „dla wybrednych”.

 

W końcu dla przeciętnego studenta w Polsce pierwszym szczeblem na drabinie jest “znalezi”.

Więc może widok z “enie” jakiejkolwiek pracy w zawodzie, dopiero potem może się martwić szukaniem „komfortowo płatnej pracy” i „w miarę komfortowej, w miarę komfortowo płatnej pracy”. Wyżej są tylko darmowe babeczki i trampoliny w holu.

 

Niewielu daje radę osiągnąć szczyty na tyle wysokie, żeby móc zastanawiać się nad skutkami swojej pracy – albo ich brakiem. I nawet tym niewielu dostatecznie często przypomina się, jak nisko mogą spaść, żeby skupili się na podziwianiu perspektyw.

Albo przynajmniej starali się na tym skupić.

 

Tak się jednak składa, że piramida Maslowa często przypomina raczej kanapkę, w której do osiągnięcia szczęścia potrzebna jest pewna ilość wszystkich warstw. Nawet czegoś tak podstawowego (i przez to często pomijanego) jak masło – jeżeli przez masło rozumieć będziemy posiadanie jakiegoś wpływu na otaczającą nas rzeczywistość. Więc jasne, może i można na sucho zjeść ten swój ciężko zarobiony kawałek chleba, ale trzeba wtedy podwójnie uważać. Żeby się przez przypadek nie zakrztusić.

 

Najlepszą częścią książki Davida Graebera są oferowane przez niego schody odpowiedzi. Graeber jest antropologiem i jak wielu naukowców, poświęca pierwsze rozdziały na zbudowanie solidnej podstawy pod swój późniejszy wywód. Stopień po stopniu wyjaśnia, co dokładnie przeżywają ludzie tkwiący w bezużytecznych zawodach, czemu jest to takie destrukcyjne oraz jakie ma to uzasadnienie w budowie mózgu, a także co właściwie i czemu uważane jest przez naszą kulturę za pracę…

 

Generalnie można się zmęczyć. Jest tego trochę dużo i od wchodzenia na górę puchną metaforyczne stopy. A jednak każdy krok poszerza nam trochę horyzonty, pozwalając na lepsze ogarnięcie sytuacji i zachęcając do zamierzenia się na kolejny stopień. I tak aż do końca.

 

Gdy nie pomoże nam w znalezieniu nowszej i bardziej sensownej pracy – to nie jest w końcu zależne wyłącznie od naszych perspektyw – ale pozwoli nam na głębsze zrozumienie, dlaczego w poniedziałki rano tak bardzo nie chce się nam wytoczyć z łóżka, skoro na studia poszliśmy z pasji.

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.