Z pamiętnika bombki

Widujecie mnie co święta. Stroicie z moją pomocą choinkę, mieszkanie, biuro. Jestem symbolem świąt. Ale co tak naprawdę o mnie wiecie?

NATALIA GOŁĘBIOWSKA


Czym jestem?

Z technicznego punktu widzenia – rozgrzanym do wysokiej temperatury (od 600 do nawet 1000 stopni Celsjusza) i następnie nadmuchanym kawałkiem szkła, w środku wypełnionym azotanem srebra. Dla większości ludzi jestem jednak czymś więcej, jednym z głównych symboli świąt, najważniejszą ozdobą królowej bożonarodzeniowego balu, czyli choinki. Jestem produkowana w najróżniejszych kształtach – od tego najprostszego, kulistego, po bardzo szczegółowe i precyzyjne formy. Te wykonuje się za pomocą specjalnie przygotowanych, gipsowych form. Zazwyczaj jestem malowana ręcznie, choć wtedy moja cena rośnie, więc często kupujący wybierają moje tańsze wersje zdobione mechanicznie. Mam też wiele kuzynek pochodzących z Chin, wytworzonych z plastiku.


Jaka jest moja historia?

Na świecie pojawiłam się w 1847 roku. Hansa Greinera, pracownika huty szkła mieszczącej się w niemieckim mieście Lauscha nie było stać na ozdoby choinkowe. W tamtych czasach tworzone były one głównie z ciastek, orzechów i jabłek. To właśnie kształt tego ostatniego prawdopodobnie zainspirował mojego twórcę. Co ciekawe, na wyprodukowaniu mnie skorzystał nie tylko Hans – wynalazek uratował podupadającą hutę przed bankructwem i sprawił, że istnieje ona do dziś! Jeśli chodzi o mnie, szybko zyskiwałam popularność. Najpierw zadebiutowałam w Wielkiej Brytanii, następnie popłynęłam zdobywać sławę za wielką wodą, w Stanach Zjednoczonych. Wraz z końcem XIX wieku przybyłam do Polski. To właśnie ten kraj zupełnie oszalał na moim punkcie. Z czasem stał się potentatem w dziedzinie produkcji ręcznej.


Kilka ciekawych faktów o mnie

W Polsce jestem tworzona z sercem i pomysłem. Wiele zakładów, istniejących od kilkudziesięciu lat zwraca szczególną uwagę na jakość i staranność, z jaką jestem wykonana. Unikatowe kształty, wyjątkowe pomysły, utalentowani artyści. Tylko część moich sióstr pozostaje nad Wisłą, ponad 60 % zostaje wysłana na sprzedaż do innych krajów. Jedna z nas wisiała nawet w białym domu! Jednak ta najdroższa, wykonana z 18-karatowego złota została stworzona w Wielkiej Brytanii dla firmy Hallmrak Jewellers. Zdobi ją półtora tysiąca diamentów, a na pierścieniach, które ją otaczają, znajduje się 188 czerwonych rubinów. Jej cena wynosiła równowartość prawie czterystu tysięcy złotych! Na co dzień w Polskich domach znajdziemy mnie w dużo skromniejszej formie. Bez względu jednak na to, ile kosztowałam, skąd przybyłam i jaki mam kształt, pozostaje głównym elementem świąt. Już niedługo spotkam się pewnie z każdym z Was, a więc do zobaczenia!

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.