Co komu do tego, skoro i tak mniejsza o to?

Jakie są problemy tego świata? Niejeden wypowiedziałby się i niejeden miałby rację. Moim zdaniem, najważniejszym problemem, z którego wynika wiele innych, jest ocenianie. Nasza zwykła, mała, ludzka przypadłość, przysparzająca olbrzymie trudności w życiu.

ADRIANNA ORZECHOWSKA

 

Dlaczego oceniamy?

Po pierwsze, przez stereotypy. Zakorzenione w kulturze, tworzyły się przez lata.  Przez nie, nigdy nie zaufamy rudej dziewczynie, a widząc źle wykonany manewr na drodze, od razu stwierdzimy, że za kierownicą siedzi kobieta. Na pytanie, jakiej muzyki słucha nasza znajoma bibliotekarka, od razu odpowiemy – poważnej. Stereotypy trudno wykorzenić, ale zdając sobie sprawę, że nasza ocena kogoś jest spowodowana tylko nieudowodnioną przesłanką, warto zacząć próbować.

 

Po drugie, jesteśmy poznawczymi leniami. Z biegiem lat nasza ciekawość świata zmniejsza się i bazujemy tylko na dotychczas zebranej bazie informacji. Nie chce nam się aktualizować danych. To jest strategia na oszczędzanie energii. Oceniamy, bo to najłatwiejsze rozwiązanie. Skoro raz się okazało, że pani w rejestracji jest nieuprzejma i pozbawiona wrażliwości, to do każdej innej będziemy podchodzić z dystansem albo w ogóle nie będziemy podchodzić. Może wystarczy obudzić w sobie dziecko? Jeszcze raz zapytać „dlaczego” i uśmiechnąć się do pani w okienku?

 

Po trzecie, innych traktujemy jak lustro. Przede wszystkim w sytuacjach, kiedy chodzi o wady i strachy. Choć trudno się do tego przyznać, to większość tego, co krytykujemy w innych, przeszkadza nam w nas samych. Nasz pogląd o świecie, ukształtowany przez różne doświadczenia, będzie stałym punktem odniesienia. A wystarczyłoby zrozumieć, że inni zdobyli inne doświadczenia i nie zawsze pokrywają się one z naszym.

 

I co nam z tego oceniania ?

Uprzedzenia

Przede wszystkim ranimy osobę, którą oceniamy. Lustrując ją spojrzeniem, domyśli się, że tworzymy sobie w głowie jej obraz. Ona nie ma możliwości go zmienić. Nasz osąd może być niesłuszny, spowodowany jakimś niemiłym zdarzeniem z przeszłości albo krzywdzącym stereotypem. Sami nie chcielibyśmy być oceniani, prawda? A już w szczególności z takiej przyczyny…

 

I tak wracając do tytułu (powiedzenia Kłapouchego), po co oceniać ludzi, skoro nam to nic pozytywnego nie daje? Nie możemy zmienić tego, że automatycznie wyrabiamy sobie o kimś opinię, ale bądźmy na tyle otwarci, żeby ta opinia mogła się zmienić. Uparcie powielając stereotypy możemy tylko kogoś zranić, a samych siebie wplątać w pułapkę pod tytułem „zawsze mam rację”. Świat jest wielki, pełen różnych i wyjątkowych ludzi. Bez oceniania możemy zobaczyć ich takimi, jacy są naprawdę, a nie zniekształcony obraz w naszej głowie. Powinniśmy pamiętać, że normalność, piękno, szczęście to pojęcia względne i uszanować ich interpretację, nawet jeżeli się z nią nie zgadzamy. Spróbujmy zmienić ocenianie na szacunek. Co nam szkodzi?

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.