Technologia VR i jej gra o życie

Czy gry wykorzystujące wirtualną rzeczywistość wkrótce odejdą w zapomnienie?

KAMIL SERAFIN


O wirtualnej rzeczywistości (ang. Virtual Reality) słyszał już chyba każdy z nas. Wielu miało okazję na własną rękę przetestować możliwości, jakie daje ta technologia, tak natarczywie reklamowana i prezentowana przez producentów jeszcze kilka lat temu. W 2016 roku na rynek trafiły przecież takie urządzenia jak Oculus Rift, HTC Vive czy Sony PlayStation VR, rozpoczynając bezwzględną walkę o potencjalnych konsumentów, których liczba miała być, wedle zapewnień, ogromna. Możliwości płynące z innowacyjnych gogli były, i nadal są, niesamowite. Trudno się zatem dziwić początkowym przypuszczeniom, wedle których miały się one stać krokiem milowym w rozwoju elektronicznej rozrywki
i wprowadzić nas w nową erę gier komputerowych.


Tymczasem, jesteśmy w 2018 roku, a wspomniane powyżej modele już dawno pożegnały się na stałe z półkami sklepowymi, bezpowrotnie odchodząc w zapomnienie. Ostatkiem sił na rynku utrzymuje się jeszcze sprzęt od PlayStation, pozostając nieznacznie tańszy od martwej już konkurencji. Sony nadal stara się uatrakcyjnić ofertę gier, które ich urządzenie może obsłużyć. Nie zmienia to jednak faktu, że chęć rozszerzenia swojego PlayStation 4 o możliwości oferowane przez wirtualną rzeczywistość wyraziło do tego momentu zaledwie… 4% posiadaczy samej konsoli. Czyżby przyczyną była zabójcza cena, w momencie premiery wynosząca aż 400 dolarów amerykańskich? A może chodzi o coś więcej?


Granie czy też oglądanie filmów z przysłoniętymi przez ekran OLED oczami, w kanciastym kasku i całkowitej izolacji od otoczenia, nie jest czymś, do czego przywykliśmy. To całkowita zmiana formuły tego, czym jest rozgrywka. To również o wiele wyższy poziom immersji. Nie jest to oczywiście niczym złym, jednak wygląda na to, że nie znajdzie się wielu zainteresowanych zabawą, która zamiast wygodnego siedzenia na kanapie wymaga wstania, ciągłego ruchu i dodatkowego zabezpieczenia najbliższego otoczenia (nadzianie się na stojący obok nas stół nie jest przyjemne). Nie jest żadnym odkryciem, że ludzie przeważnie nie lubią dodatkowych form wysiłku, których wcześniej mogli uniknąć, nawet jeśli dzięki nim mogą dosłownie wejść do świata gry.


Podobny los spotkał również czujnik ruchu Kinect do konsoli Xbox od Microsoftu. Początkowa euforia wywołana pojawieniem się sprzętu szybko została zastąpiona obojętnością ze strony graczy, którzy już dawno zapomnieli o wszystkich sportowych i tanecznych grach oferowanych przez tę platformę. Innych przykładów chwilowo modnych technologii, które szybko trafiają do piachu, nie trzeba szukać daleko. Wystarczy przypomnieć sobie wycofane kilka lat temu z produkcji telewizory z funkcją 3D, czy też uśmiercone jeszcze przed wejściem do sprzedaży Google Glasses.


Czy zatem i VR stanie się kolejną ciekawostką technologiczną, która znajdzie swoje jedyne zastosowanie jako zabawka na stoiskach podczas wszelakich targów gier? Nadzieja leży również w bardziej praktycznych aspektach, takich jak chociażby rehabilitacja osób ze sztucznymi kończynami, które muszą w bezpieczny sposób ponownie nauczyć się funkcjonować w codziennym środowisku. Obecnie gogle rozszerzonej rzeczywistości zaczynają jednak stawać się tanim gadżetem do smartfonów, które po włożeniu do środka są alternatywą dla drogich, wbudowanych ekranów. Czy taka jest właśnie przyszłość tej technologii? Miejmy nadzieję, że producenci zdołają nas jeszcze zaskoczyć czymś, co sprawi, że VR w świecie gier nie podzieli losów innych, chwilowo budzących zachwyt zabawek elektronicznych. Obyśmy się doczekali.

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.