Sesja oczami studenta pierwszego roku

Kawa twoim sprzymierzeńcem. To już nie jest nauka. To wojna z ogromną ilością materiału. A na wojnie liczą się dwie rzeczy. Taktyka i lojalność!

GRZEGORZ BOROŃ

Pierwszy semestr daje niezwykle złudne wyobrażenie o studiach. Materiału jest jeszcze na tyle mało, że można się go z łatwością nauczyć. Wytężona nauka przeplatana jest niezliczoną ilością imprez i błogiego wypoczynku. Matma, mimo iż na początku sprawiała trudności, w końcu okazała się naszym sprzymierzeńcem. Cóż… Przynajmniej dla tych, którzy postanowili się za nią choć trochę zabrać. Sesja zimowa stanowi jakby wstęp do zaawansowanych działań wojennych na drugim semestrze. Daje mylne wyobrażenie na temat tego, jak w rzeczywistości powinna wyglądać nauka do egzaminu. Wtedy nie spodziewaliśmy się, że najgorsze jeszcze przed nami.

Długopisy w dłoń!

Nadchodzi czerwiec a wraz z nim wystawianie ocen końcowych, ostatnie poprawy przed oddaniem zaległych sprawozdań. Przez ostatnie kilka miesięcy szlifowaliśmy swoje umiejętności wojenne, aby nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Przygotowywaliśmy się do momentu, kiedy nastąpi koniec semestru, a wraz z nim zostaniemy przerzuceni na front działań wojennych. Zajadle zgłębialiśmy tajniki matematyki. Fizyka również stanowiła cel naszego szkolenia. Nikt nie spodziewał się, że będzie tak trudno. Zaopatrzenie w formie pierogów i kotletów schabowych od mamy już dawno się skończyły. Pora przejść na nieco bardziej skromny posiłek-zupki chińskie różnego rodzaju.

Początek czerwca to jeszcze nie ten moment, kiedy sięgamy po kawę i energetyki. Ta chwila jeszcze nadejdzie.

Służby wywiadowcze pracują dzień i noc, próbując ustalić pytaniami jakiego kalibru byli ostrzeliwani starsi weterani. Pieczołowicie przeszukują zagłębia internetu w poszukiwaniu tajnych informacji o egzaminach. Szukają również naocznych świadków, którzy zdołali przetrwać serię pytań. Ich celem są z pozoru nieznaczące wiadomości, w stylu “Ile osób zdało rok wcześniej”, “Jaki humor miał prowadzący”, “Ile osób pilnowało na polu walki”. Czasami uda się dotrzeć do ubiegłorocznych egzaminów, a innym razem ktoś znajdzie opracowane zagadnienia. Te są sprawdzane przez doskonałych kryptologów, którzy porównują je z obowiązującym materiałem, a także sprawdzają prawdopodobieństwo wystąpienia.

Wreszcie po tygodniach niezmordowanej nauki, nadchodzi czas, kiedy trzeba wyciągnąć notatki – strzępy informacji zbierane na wykładach. Wykupić lub podstępem otrzymać co lepsze opracowania oraz niezwłocznie wybrać się do biblioteki. Atmosfera staje się nieznośna. Powoli nadchodzi ten czas. Długopisy w dłoń! Idziemy zaliczyć sesję!

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.