Coś do zdobycia – Korona Gór Polski

Nie mamy w Polsce ośmiotysięczników, ani dzikich, nieodkrytych szczytów. Ale dla tych, których zwykłe szwendanie się po szlakach nie wystarczy i tak jest co zdobywać. My także mamy swoją Koronę Gór – 28 szczytów głównych pasm górskich, których kolekcja może być wisienką na torcie dla każdego, kto uwielbia górskie wędrówki.

MICHALINA KRZEMIEŃ

Od Łysicy (612 m n.p.m.) w Górach Świętokrzyskich, przez Babią Górę, aż po Rysy (2499 m n.p.m.) w Tatrach. Od Bieszczad przy samej granicy z Ukrainą, aż po Góry Izerskie na zachodzie Polski. Autorami pomysłu na stworzenie polskiej Korony Gór byli pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego i redaktorzy czasopisma „Poznaj swój kraj”. Realizacja tego planu przyczynić się miała głównie do promocji turystyki górskiej w mniej znanych lub uczęszczanych rejonach Polski. Tatry czy Bieszczady większość z nas bez problemu wskaże na mapie, ale takie Rudawy Janowickie, czy Góry Kamienne już chyba nie tak łatwo.

Różnice trudności, wysokości i krajobrazu pomiędzy poszczególnymi szczytami są bardzo duże, ale to tylko dodatkowy atut, który nie pozwala się nudzić. Istnieje również pełna dowolność szlaków, którymi możemy szczyty zdobywać. Wolisz ostre podejście a potem łagodnie po prawie płaskim, a może chcesz wpleść jakiś szczyt w wielodniową wędrówkę? Wszystko można zdobyć tak, jak tylko nam się podoba. Byleby w końcu wylądować na szczycie.

Aby zostać „oficjalnym” zdobywcą Korony Gór Polski, wystarczy wstąpić do Klubu Zdobywców, nabyć książeczkę, która poprzez pieczątki bądź zdjęcia dokumentuje nasze sukcesy i… zacząć zdobywać. Wyzwanie nie jest trudne, gdyż nie ma tu żadnych ograniczeń czasowych, a chyba dla każdego amatora górskich wędrówek, podjęcie takiego wyzwania może stanowić urozmaicenie zwyczajnych wypadów na szlak. Przy okazji jest też świetną okazją do poznania oddalonych od nas bardziej regionów Polski i dowiedzenia się czegoś o kraju i jego zróżnicowaniu. Każdy szczyt to bowiem coś lekko, a czasem zupełnie innego – w końcu Korona rozciąga się od samej zachodniej aż do wschodniej granicy.

To jak? Zamawiacie książeczkę, albo rozpoczynacie zdobywanie „sami dla siebie” – mniej oficjalnie ale bez załatwiania formalności? Może wpleciecie Koronę w swoje wakacyjne plany na wyjazdy, albo wykorzystacie ją jako pretekst, żeby w końcu ruszyć się z kanapy? To nie tylko świetna okazja do poznania lepiej Polski, ale przede wszystkim zachęta do aktywnego wypoczynku. Poza tym postawione sobie wyzwanie często motywuje nas do działania, które w tym przypadku wyjdzie na tylko na dobre! Wakacje już na horyzoncie i najwyższy czas, żeby zacząć myśleć o posesyjnych wyjazdach. Chyba nikt nie da sobie wmówić, że gdzieś pomiędzy nauką na kolokwia i egzaminy, nie pomyślał ani razu o żadnym wyjeździe…

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.