cieKRKawe: Liban

Kilka minut wspinaczki i już jestem na kopcu Kraka. Patrzę na panoramę Krakowa i nagle coś przykuwa mój wzrok. Metalowe konstrukcje na dnie kamieniołomu. Gdybym grała w filmie, cała widownia wyszeptywałaby przerażone „Nie idź tam”. Dlatego robię to, co robi każdy bohater horroru – idę.

OLIWIA KOPCIK

Pordzewiała zabudowa wygląda na pozostałości jakiegoś zakładu. “Ale pomoc nadeszła za późno!” krzyczy mi prosto w twarz napis na murze. I wtedy dociera do mnie, gdzie jestem i że być może tu, gdzie teraz stoję, kiedyś leżały ciała.

Liban. Karny obóz pracy stworzony przez Niemców w 1942 roku. Potoczna nazwa pochodzi od Bernarda Libana – założyciela przedsiębiorstwa Krakowskie Wapienniki i Kamieniołomy, na terenie którego mieścił się lagier. Choć teraz wokół mnie nie ma ani jednej osoby, niemal namacalnie czuję obecność pracujących tutaj ponad pół wieku temu więźniów. Na początku istnienia obozu przebywało tu 800 osób, później przeciętna liczba osadzonych była o połowę mniejsza.

Głównie byli to Polacy i Ukraińcy, którzy pracowali od trzech do siedmiu miesięcy w nieludzkich warunkach. „W kuźni obozowej przykuto mi łańcuch do nogi o ogniwach grubych na palec, długości 2 metrów i wadze 30 kg. Łańcuchy takie służyły do spinania ładunków drewna na wagonach” – tak obóz wspomina jeden z więźniów, Antoni Bałazy.Kiedy w 1944 roku front zbliżał się, wśród zarządzających lagrem zapanowała panika. Osadzeni korzystając z okazji, wydostali się na wolność. Ci, którym się to nie udało, zostali rozstrzelani i pochowani w masowej mogile w miejscu egzekucji.

Stawiam kilka kroków i stopa trafia na coś twardego. Kamienna droga w środku terenu porośniętego krzakami? Odgarniam gałęzie i mam wrażenie, że serce zamiera mi na długie godziny. Mam przed oczami macewę. Całą drogę wyłożoną żydowskimi nagrobkami. Na szczęście nie są prawdziwe. W 1993 roku nagrywano tutaj kilka scen obozowych do wyreżyserowanej przez Stevena Spielberga „Listy Schindlera”. Oprócz kamiennej drogi, na potrzeby filmu wzniesiono tutaj 34 baraki, 11 wież strażniczych i ogrodzenie z drutu kolczastego. Niektóre z elementów do tej pory nie zostały usunięte.

Obecnie kamieniołom jest pozostawiony siłom natury, a na jego teren można wejść na własne ryzyko. Ofiary poległe w obozie upamiętnia dzisiaj jedynie pomnik.

foto: źródło

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.