Pani Grażynka będzie wiedzieć

25 kwietnia jest Dzień Sekretarki. W szkołach niezastąpione, w firmach niedocenione, a na uczelni mniej ważne od Pań z dziekanatu.

PAWEŁ MIROWSKI

Sekretarka, lub bardziej subtelna nazwa – asystentka jest dokładnie „pracownikiem administracyjnym”. Odpowiada za prowadzenie dokumentacji, organizowanie dnia pracy, komunikację pomiędzy innymi pracownikami a swoim przełożonym i inne obowiązki, które mogą się trafić.

Wiele osób drwi sobie z tych ciężko pracujących kobiet, ale jeśli przyjrzymy się bliżej temu stanowisku, to można zauważyć, że mają większe pojęcie o firmie i o zarządzaniu, niż ktokolwiek mógłby. To one pierwsze będą wiedziały, jakie grube ryby idą do kierownika na spotkanie i co mogą zaoferować. I w pewnym momencie zamiast słowa „sekretarka”, dyrektor/prezes nazywa swoją bezpośrednią pracowniczkę „asystentką”, bo okazuje się, że nie może bez niej normalnie pracować.

Przelany seksizm na ten zawód też sobie użył i teraz dopiero panowie zbierają odwagę, by brać się za bycie „sekretarzem”. A Nikodem Dyzma, to kogo miał do pomocy? No kogo, jak nie PANA Krzepickiego. Obeznany, wykształcony, pal sześć, że jego prezes to figurant i hochsztapler. W latach 20. on swojego święta nie miał. Pierwsze odbyło się 1951 w USA.

Warto jeszcze wspomnieć o „problemie sekretarki”. To nie jest jej problem, ale z nią problem. Jeśli prezes przeprowadził serię rozmów o pracy z kandydatkami, to ciąg ten nie ma końca. Prezes jest zmuszony albo od razu przyjąć osobę na stanowisko sekretarki albo przeprowadzić kolejną rozmowę. Celem est oczywiście wybranie najlepszej kandydatki, aby skończyć ten ciąg 40-minutowych wywiadów. Mistrzowie ciągów liczbowych przychodzą na ratunek i ogłaszają, że tylko 36,8% kandydatek jest odpowiednich na stanowisko sekretarki. No tak, ale trzeba wybrać „tę jedyną”. Jak myślicie, czy znalazł się taki prezes, który wybrał kogoś na sekretarkę za pomocą wzoru rachunku prawdopodobieństwa?

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.