Po co mi lista marzeń? 5 powodów!

Każdy na pewno słyszał o tak zwanej ‘Liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią”. Większość z nas nawet myślała nad jej stworzeniem. Niestety tylko niektórzy poszli o krok dalej i wyciągnęli kartkę, przygotowali długopis lub otworzyli laptopa i rozpoczęli pisać nowy dokument, wyrzucając z siebie swoje dumne plany na resztę życia.

KAROL RAJDA

 

Inspiracją do napisania tego tekstu był film The Bucket List z 2007 roku. Historia ckliwa i bez niesamowitych zwrotów akcji, ale ma w sobie to coś, przez co widz zaczyna zastanawiać się nad swoimi marzeniami. Przecież każdy z nas je ma. Jedni chowają je głęboko przed światem, inni zaś z niepojętą dumą opowiadają wszystkim o swoich planach. Dlaczego więc ktoś miałby poświęcić swój czas na przygotowanie listy? Z przynajmniej kilku powodów.

 

Podróż do wnętrza siebie

Najczęściej lista marzeń zawiera sto podpunktów. To taka złota liczba, od której dobrze zacząć. Zazwyczaj podczas pisania którejś dziesiątej propozycji na dobre życie, ułożonej jedna pod drugą, powoli nasze pomysły zaczynają się kończyć. Kiedy jednak oczywistości zostaną wyczerpane, trzeba pomyśleć trochę dłużej, zastanowić się. To wymaga od nas podróży w głąb samych siebie i odkrycia tego, co drzemie gdzieś tam, gdzie zwykle nie sięgamy. To może być naprawdę owocna wędrówka.

 

Sposób na nudę

Lista rzeczy do zrobienia przed śmiercią to także ściąga na wypadek braku zajęcia. Nudzisz się ze znajomymi w weekend? Nie masz planów na majówkę? Zbliżają się Twoje urodziny i nie wiesz, jaki prezent sobie sprawić? Wystarczy sięgnąć po swoją magiczną listę. Co prawda, na przykład „zobaczyć zorzę z Krakowie” może być trudno, ale czy to nie brzmi jak początek czegoś fascynującego? Poza tym, masz do wyboru jeszcze przynajmniej 99 innych propozycji, a to chyba sporo?

 

Szczypta motywacji

Tworząc taką listę dajemy sobie jasny sygnał, że mamy coś jeszcze do zrobienia. I nie piszę tu o pójściu po bułki, czy skserowaniu notatek. Mam na myśli raczej zjawiska niecodzienne. Skok na bungee, głaskanie lamy, czy zagranie w koszykówkę z Michaelem Jordanem jak najbardziej pasują do tego zestawienia. Zerkając na nie co jakiś czas, zyskujemy powód do próbowania rzeczy, co najmniej niezwykłych.

 

Plan życia

W zależności co umieściliśmy w kolejnych podpunktach i jak bardzo jesteśmy zaangażowani w ich wykreślanie, może okazać się, że stworzyliśmy plan na resztę życia. Spełnienie niektórych z zapisanych marzeń nie zajmie kilku godzin, ani nawet kilku dni, a pochłonie zdecydowanie więcej czasu. Spożytkowanie energii na realizowaniu siebie to najlepsza inwestycja, a stworzenie planu, który temu pomoże to najlepszy pierwszy krok jaki możemy poczynić.

 

Na starość

Podobno przed śmiercią ludzie bardziej żałują tego, czego nie zrobili, niż tego, co zrobili. Można się z tym zgadzać lub nie, ale na pewno każdy chciałby mieć o czym opowiadać wnukom. Dziarskie historie o autostopowej podróży na drugą stronę Europy powinny rozpalić zmysły niejednego młodzieniaszka. Poza tym, czy nie będzie dobrze na starość spojrzeć w przeszłość i wspomnieć te wszystkie szalone chwile, które rozpoczęły się już w momencie zapisania ich na kartce, na telefonie, czy też na laptopie?

 

W gruncie rzeczy nie jest to propozycja dla wszystkich. Niektórzy wykreślając kolejne rzeczy z listy marzeń mogą się nieźle zdziwić, kiedy trzeba będzie dopisać kolejne podpunkty. Bądźcie ostrożni!

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.