Chemiczny detektyw

Gwałtowny rozwój techniki sprawił, że mamy większe niż dotychczas możliwości w badaniu autentyczności wątpliwych dzieł sztuki. Czyżby polskie muzea były pełne falsyfikatów?

GRZEGORZ BOROŃ

 

Obecnie przyjmuje się dwie metody badania autentyczności dzieł sztuki. Jedna z nich – analiza stylistyczna, wykonywana jest przez historyka sztuki, który sprawdza sposób prowadzenia pędzla, czy kładzenia farb, który jest charakterystyczny dla danego mistrza. Z kolei badanie fizyczno-chemiczne sprawdza skład pigmentów, werniksów i powierzchni. O ile technika malowania może zostać podrobiona przez uzdolnionego fałszerza, to skład chemiczny nadal dla większości pozostaje tajemnicą.

 

Główny podejrzany

Dwutlenek tytanu, w malarstwie znany jako biel tytanowa, od lat 30. XX wieku jest stosowany jako pigment. To dzięki niemu z powodzeniem udaje się określić, czy dany obraz jest falsyfikatem. Przykładem może być obraz Rybak z siecią Leona Wyczółkowskiego. Mimo ekspertyzy potwierdzającej autentyczność, postanowiono sprawdzić obraz metodą chemiczno-fizyczną. Obecność TiO2 rozwiała wszelkie możliwości, bowiem pigment ten wszedł do użycia dopiero po śmierci malarza. Podobnie badano obrazy Józefa Pankiewicza.

 

Inny barwnik, biel ołowiana, stosowana była od samego antyku. Istniało wiele metod otrzymywania, które dawały różne stężenie bieli i zanieczyszczeń. Później to one pozwoliły określić autentyczność dzieła. Barwniki były bardzo drogie, więc twórcy musieli trzymać się tylko jednego dostawcy. Badając skład chemiczny farby możemy za pomocą metody spektroskopowej, określić zawartość poszczególnych związków, a co za tym idzie, przez porównanie, dowiedzieć się, gdzie zostały wyprodukowane.

 

Inne spojrzenie na chemię

Szacuje się, że około 20% zbioru Witkacego z Muzeum Narodowego w Słupsku to falsyfikaty. Największym zbiorem podróbek jest warszawska kolekcja Porczyńskich. Rozwój chemii w znaczący sposób umożliwia weryfikację dzieł. Mamy możliwość nie tylko określić skład chemiczny, ale także przybliżony wiek obiektu. To co na pierwszy rzut oka wydaje się być oryginałem, po szczegółowym badaniu, wcale takie nie jest. Chemia daje nam nieograniczone pole do popisu. Do nas należy odpowiednie jej wykorzystanie.

Podziel się z innymi!

Jedno przemyślenie nt. „Chemiczny detektyw

  1. Wspaniały artykuł! Trzymam kciuki i czekam na dalsze artykuły od tego Pana 🙂 Pozdrawiam Ania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.