Recenzja “Bies na postronku” Mateusza Szpali

Maciej Dachowiec. Z pozoru zwykły detektyw, który niegdyś ubrudzony w aferze przetargowej, dziś zajmuje się wykrywaniem zdrad. Nic nie zwiastuje, że zlecenie odnalezienia męża Ady Irzykowskiej przerodzi się w pełną napięcia aferę kryminalną. W którą każdy może być zamieszany…

GRZEGORZ BOROŃ

Nietrudno zauważyć, że “Bies na postronku” jest debiutem Mateusza Szpali. Już na samym początku dostrzegamy drobne błędy interpunkcyjne, składniowe i literówki. Wydawać by się mogło, że wyszukany język i przemyślenia filozoficzne, jakimi miejscami operuje Autor, kłócą się z wykreowanymi postaciami. W Macieju Dachowcu bardziej widzę lekko chamskiego, genialnego detektywa, niż kogoś skorego do refleksyjnej zadumy.

 

Narracja

Osób mówiących jest wielu. Czytamy między innymi pamiętniki Anny Ragdol, które postawią w nieco złym świetle naszego detektywa. Na samym początku książki ujawnia się trzecioosobowy, wszechwiedzący narrator. Jego fragmenty pojawiają się pomiędzy myślami głównego, czy raczej głównych, dodatkowych pierwszoosobowych narratorów. Piszę w liczbie mnogiej, ponieważ na samym początku trudno oddzielić Dachowca od jego alter ego, które okaże się bardzo ważną postacią dla całej książki.

 

Zręczne zagranie

Od dzieła trudno się oderwać, a wszystko za sprawą fabuły. Z pozoru zwykłe odnalezienie męża Irzykowskiej prowadzi do sekty, w którą zamieszane są najbardziej wpływowe osoby z Katowic. Między innymi policjanci. Mat Szpala zaburzając ciąg przyczynowo-skutkowy, zręcznie opisuje kolejne morderstwa i postępy w ich sprawie. Wszystkie informacje, które czytelnik dostaje, to tak naprawdę opinie poszczególnych postaci. Może się jedynie domyślać i czekać na prawdziwy rozwój wypadków. Kradzież dzieł sztuki i Księga Welesa to jedynie narzędzia do dominacji w rozrastającej się sekcie. A morderstwa i zaginięcia są skutkiem ubocznym tych działań.

 

Kim jest Dachowiec?

Detektyw, który dzięki ABW uchodzi z życiem i ma darmową reklamę, jest w rzeczywistości kimś więcej. Posiada rozległą sieć kontaktów i tak naprawdę to on kieruje wszystkimi sznurkami w śledztwie. W końcu rozbija kryminalną sektę, a czytelnik w końcowych rozdziałach dostaje informację kim jest jego alter ego.

 

Podsumowanie

Książka wydaje się nieco niedopracowana, a fabuła zagmatwana. Co nie zmienia faktu, że niesamowicie trzyma w napięciu. Autor, nie ujawnia wszystkiego na początku. Wręcz przeciwnie, z każdym rozdziałem dodaje do sprawy nowe wątki i informacje. Wydaje mi się, że w pewnym momencie sam się w nich gubi. “Bies na postronku” zrobił na niemałe wrażenie. Z niecierpliwością czekam poprawione wydanie oraz kolejny tom o Macieju Dachowcu. Mateusz Szpala ma możliwość stać się polskim połączeniem Dana Browna i Artura Conana Doyle’a. Pytanie tylko, czy mu się to uda?

 

Zachęcam również do lektury drugiej recenzji, napisanej przez moją koleżankę Karolinę. Jej tekst pojawi się w najbliższym e-wydaniu BIS-u.

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.