Nowy Rok, Nowa Ja – wersja 2018

Początek nowego roku za każdym razem wydaje się idealnym momentem na zmiany w naszym życiu. Przygotowujemy wtedy wielką listę postanowień, zwykle taką samą co 365 dni wcześniej, którą planujemy spełnić w nadchodzącym roku. Zazwyczaj jednak kończy się tylko rozczarowaniami.

EWA MAZURKIEWICZ

 

Wydaje się, jakbyśmy dopiero co świętowali Wielkanoc. Przysięgłabym, że tydzień temu była majówka i urządzałam wielkiego grilla dla znajomych. Tymczasem za oknem szaro i buro, a na kalendarzu widać, że 1 stycznia za nami. Ostatnie dni roku to zazwyczaj czas pełen refleksji i pytań “Czy zrobiłam wszystko, co chciałam?”

 

Jeszcze jeden dzień i już zacznę

Czemu nie możemy zacząć czegoś od jutra? Czemu czekamy na “nowy start”?  Czemu czekamy na zmianę kalendarza, żeby coś ze sobą zrobić? Wiele osób wierzy, że pomiędzy datą 31 grudnia, a 1 stycznia znajduje się magiczne przejście. Jest to mityczne miejsce, w którym można zacząć od nowa, od początku. Cały rok mówimy: “w nowym roku będę….”. Tymczasem wymieniamy kolejny kalendarz, a my dalej stoimy w miejscu.

 

Badania pokazują, że tylko 8% ludzi realizuje swoje postanowienia. Większość w pierwszych miesiącach nowego roku boleśnie zderza się z rzeczywistością. Okazuje się, że nie wystarczy napisać na kartce “schudnę do wakacji”, “rzucę palenie”. Nie wynaleziono (jeszcze) magicznego papieru do spełniania marzeń.  Kupienie karnetu na siłownie nie wystarczy. Trzeba autentycznie użyć tam jakiegoś przyrządu i przestać jeść w fast foodach. Nauczenie się nowego języka, też nie spadnie z niebios.

 

Ćwiczmy swoją wolę

Pisząc nasze postanowienia bądźmy realni wobec samych siebie. Nie rzucajmy się na głęboką wodę i zamiast “Przebiegnę maraton”, napisz, że “Zaczniesz biegać”. Często w trakcie poddajemy się myśląc, że na pewno nie damy rady. Metoda małych kroczków w tym wypadku jest idealna. Zanim się obejrzymy przebiegniemy 42 km.

 

Stare polskie przysłowie mówi “Jaki Nowy Rok, taki cały rok”. Brzmi to trochę jak groźba. Czy musimy iść już 1 stycznia na siłownię, żeby potem cały rok ćwiczyć? Co jeśli go prześpimy? Czy to znaczy, że będę spała cały rok? Może to brzmieć obiecująco, albo przerażająco. Wikisłownik jednak uspokaja i wyjaśnia znaczenie przysłowia: radośnie spędzony dzień Nowego Roku wróży całoroczną pomyślność. Jeśli więc będziecie zmęczeni po świetnej sylwestrowej nocy, ale mieliście w miarę dobry humor, to czeka Was cudowny rok!

 

Nie warto zamartwiać się na przyszłość. W nowym roku idźcie za głosem serca, a jeśli ono mówi Ci żeby iść na pączki to trzeba to zrobić! Nie można walczyć z przeznaczeniem. Gdybyś naprawdę potrzebował chodzenia na siłownie do szczęścia to byś zaczął na nią chodzić. Oczywiście nie tyczy się to typowych leni. Wy musicie zacząć coś robić!

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.