Czy teatr musi być nudny i drogi? Relacja ze spektaklu „Kochanie, zabiłam nasze koty”

Wielu młodych ludzi stroni od teatru. Często też jedyne doświadczenie jakie z nim mieliśmy, pochodzi z wyjazdów szkolnych. Oczywiście, tylko na te poważne przedstawienia, które mają czegoś nauczyć.  Nie ma w tym nic złego, sztuka może pełnić również taką funkcję, ale to nie zawsze zachęca uczniów do powrotów i zamiast edukować jedynie nudzi.

AGATA NIEDZIELA

 

Teatr nie jest łatwy. Często wymaga skupienia i myślenia. Analizowania i szukania czegoś więcej. Może być dziwny, kontrowersyjny, szokujący. Oczywiście nie jest to jego głównym celem, choć niektórym może się tak wydawać. Jego najważniejszą rolą jest niezmiennie (jak i każdego innego rodzaju sztuki) wzbudzać emocje. I to takie, które zostaną w nas na dłużej i coś w środku pozmieniają.

Często błędnie kojarzymy sztukę teatralną z aktorami w kostiumach odgrywającymi Szekspira czy inne klasyki. Pewnie, to wszystko jest bardzo istotną podstawą, jednak jest naprawdę wiele teatrów alternatywnych, spektakli bardziej współczesnych naszemu światu i naszym problemom. Wystarczy poszukać. Świetną opcją jest scena Akademii Sztuk Teatralnych, gdzie spektakle dyplomowe można obejrzeć praktycznie w cenie biletu do kina.

 

Teatr należy do młodych

Takim spektaklem jest na przykład „Kochanie, zabiłam nasze koty”, który miałam przyjemność oglądać. Jest to adaptacja powieści Doroty Masłowskiej, w której przedstawia losy młodych ludzi, w pewnym sensie zagubionych w wielkim mieście. Próbują budować prawdziwe relacje i odnaleźć samych siebie w świecie „przyjaźni przez facebook,  sportu na konsoli, seksu przez kamerkę, rozwodów przez skype’a”. Dialogi płynnie przeplatają się z piosenkami, a całości towarzyszy grający na żywo band (Dawid Sulej-Rudnicki (fortepian, trąbka), Grzegorz Bąk (bas), Michał Peiker (perkusja)).

Nie tylko wokale robią ogromne wrażenie. Część aktorów wciela się w różne role, możemy zwrócić uwagę na ich grę. To oczywiste? Często gdy mamy przed oczami jakąś postać, mimowolnie utożsamiamy ją od razu z aktorem. W jednej chwili jest on pewnym siebie podrywaczem, a w drugiej nie potrafiącym się wysłowić lekomanem. Wszystko to jest grą, o aktorze tak naprawdę nie wiemy nic. I to jest niezwykłe. Często widownia nie ma pojęcia, ile kosztuje praca nad postacią, w której istnienie ona ma uwierzyć.

Spektakl trwa blisko dwie godziny jednak w ich trakcie nie ma chwili na nudę. Cały czas rozgrywa się, wciągająca co nie znaczy, że koniecznie dynamiczna, akcja. Ciężko spostrzec, kiedy dobiega ona końca. Studenci specjalności wokalno-aktorskiej:  Izabela Kubrak, Weronika Łukaszewska, Natalia Hodurek, Mateusz Paluch, Daniel Antoniewicz i Bartłomiej Wiater pod opieką Rafała Dziwisza stworzyli dyplom z którego naprawdę mogą być dumni i który szczerze polecam każdemu. A fragmenty piosenek dźwięczą w głowie nawet kilka dni po zakończeniu spektaklu, nie jest więc tak łatwo o nim zapomnieć!

 

fot. źródło: www.ast.krakow.pl

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.