Noc Kupały

Niewielu jest świadomych tego, że długo przed narodzinami Walentynek, na naszych polskich ziemiach mieliśmy swoje własne święto miłości.

MATEUSZ ZIMNY

 

Noc Kupały, znana również jako Sobótka, była celebrowana w najkrótszą noc roku, która przypada zawsze w okolicach pierwszego dnia astronomicznego lata. W tym roku rozpocznie się wraz z dzisiejszym zachodem Słońca. Z czasem powiązano ją z Nocą Świętojańską, czyli wigilią dnia świętego Jana wypadającą dwa dni później i będącą elementem tradycji chrześcijańskiej. Kupalnocka była hołdem dla żywiołów ognia i wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości, ale przede wszystkim właśnie miłości.

Pochodzenia nazwy tej magicznej nocy badacze nie są do końca pewni. Część z nich przypuszcza, iż Kupała był słowiańskim bóstwem, ekwiwalentem greckiego Erosa. Reszta dopatruje się etymologii nazwy w indoeuropejskim „kup” oznaczającym „żarzyć się”, „jarzyć się” lub „kump” – „gromada”, „kupa”, „zbiorowość”. Na pożegnanie wiosny w wydaniu słowiańskim, bo taką funkcję również pełniła Noc Kupały, składało wiele rytuałów.

 

Taniec wokół ognia

Wielkie ognisko reprezentowało jeden z dwóch celebrowanych tej nocy żywiołów. Na wbity w ziemię brzozowy lub dębowy kołek, zakładano obtoczone słomą i smołą koło, którego energiczne obracanie miało wywołać tarcie przyczyniające się do iskrzenia.

Płonący krąg toczono do przygotowanych uprzednio stosów gałęzi i siana, by w taki sposób dość szybko zyskać efektownie żarzące się monstrum. Wierzono, że ogień ma funkcję oczyszczającą, dlatego urządzano wokół niego zbiorowe tańce i zabawy, a najodważniejszych z gromady zachęcano do przeskoczenia słupów z ognia, co miało im zapewnić długowieczność i powodzenie.

 

Wianki

Chłopcy igrali z ogniem, a dziewczyny, koniecznie niezamężne, miały za zadanie upleść wianek ze znalezionych ziół i kwiatów. Ognisko zazwyczaj rozpalano niedaleko akwenów wodnych, głównie rzek. Panny wbijały w wianki płonące łuczywa i powierzały je rzece, której nurt pełnił rolę swoistej swatki. W dole rzeki czekali młodzieńcy. Ich zadaniem było złowienie wianków.

Jeżeli któryś z tych zielnych toczków zaplątał się w szuwary lub utonął, zwiastowało to właścicielce staropanieństwo lub późne zamążpójście. Wyłowione zaś wracały na miejsce celebracji wraz z ich wybawicielami, którzy musieli teraz zidentyfikować autorkę ich zdobyczy, by razem z nią odbyć kolejną tradycyjną zabawę.

 

Kwiat paproci

Skojarzone w wyniku wiankowej randki w ciemno pary, stawały do wyścigu, w którym oficjalną nagrodą był legendarny kwiat paproci. Wierzono, że rosnąca na leśnych mokradłach niepozorna roślina raz do roku rodzi magiczny kwiat, który utrzymuje się tylko do świtu. Trofeum strzec miały leśne demony.

Możemy się jedynie domyślać, czy spacer zakochanych par ciemną nocą po tajemniczym gaju rzeczywiście pełnił taką funkcję, jaką założono w starym podaniu, jednak popularne było przekonanie, że znalezienie kwiatu paproci miało przynieść szczęśliwcom pomyślny los i wywróżyć wieczną miłość. Niektóre wersje zakładały, że należy zerwanym znaleziskiem rzucić wysoko w powietrze, a tam, gdzie on spadnie, szukać skarbu. Kto by się nie pokusił?!

 

Kąpiel w rzece

Życie dawnych Słowian nie było łatwe, bowiem na ich każdym kroku, czy to za pobliskim drzewem czy u brzegu jeziora, czaiły się uporczywe straszydła. Niektóre bardziej, niektóre mniej groźne. Do nich należały właśnie rusałki wodne, wodniki i utopce. Ich zadaniem było strzeżenie podwodnej topieli przed niepożądanymi intruzami.

Biada temu, kto spróbował zanurzyć się w rzecznej otchłani wbrew woli jej strażników. Datą, która zdejmowała zakaz była właśnie Noc Kupały. Sobótka była pierwszą okazją do zażycia upragnionej po długim okresie abstynencji kąpieli bez konsekwencji. Śmiałkowie około północy zdjąwszy z siebie wszelkie odzienie skakali do pobliskiego akwenu, by uczcić ten fakt, nie przejmując się temperaturą wody.

 

Wszystko co dobre, szybko się kończy, a zwłaszcza, jeżeli jest to najkrótsza noc w roku. Trzeba jednak przyznać, że jest coś niezwykłego w nocy Letniego Przesilenia.

 

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.