Jeszcze tylko zamiotę pustynię i mogę iść się uczyć…

Każdy student (no, może prawie każdy), prędzej czy później pozna ten stan. Nieważne, że był świetny w pisaniu wypracowań w liceum. To było kiedyś. Dziś siedzi przed śnieżnobiałą, pustą stroną programu do pisania i zamyślony wpatruje się w dal.

ANNA PRZYBYLSKA

Temat projektu jest znany już dłuższy czas. Wybudował twierdzę z literatury. Jeśli jest zwolennikiem klasyki – w wersji ceglastej, czyli otoczył się murem grubych tomiszczy. Jeśli zaś jest fanem nowych technologii, najprawdopodobniej ma otwarte tyle kart w przeglądarce, że poszukiwanie tej właściwej zajmuje mu pół godziny. Jednego nie można mu odmówić – student się przygotował.

 

A gdzie herbatka?

 

Tego dnia, kiedy należy pisać projekt, studentowi zachciewa się takiego trunku, jakiego jeszcze nigdy nie pił. Herbaty jaśminowej, albo prawdziwej, zielonej, parzonej z fusami według azjatyckiej receptury. Jeśli kawa, to tylko taka robiona przez najlepszego baristę w mieście, z pomysłem i finezją. Należy więc albo udać się do lokalu, gdzie ją serwują, albo zobaczyć dziesięć filmików instruktażowych, przejść się do sklepu po odpowiednie produkty (których od ręki się nie dostanie, hello, przecież to naturalna herbata, dostępna tylko w specjalnych stoiskach ze zdrową żywnością).

 

Tak mijają godziny, dni, tygodnie, miesiące… Dobrze, nie rozpędzajmy się aż tak. Niejeden student na naszej uczelni obronił inżyniera i magistra, więc nie może być aż tak źle. Co jest więc siłą napędową, która pomoże nam zabrać się do pracy? Zabrzmi to filozoficznie, ale motywację znajdziemy tylko w nas samych. Żartowałam, świetnie działa też bardzo, ale to bardzo wściekły promotor. Nie bez znaczenia jest też wizja płacenia niemałych pieniędzy za warunek.  Nawet wizja szukania profesora i błagania go o następne terminy, nie jest najmilsza na świecie.

Jest kilka uniwersalnych rad, które według mnie sprawdzają się przy pisaniu każdego rodzaju pracy na studiach.

 

Weź zimny prysznic.

 

Nie przesadzajmy, może być też letni, albo gorący. Ale musi być! Jeśli masz wolny dzień i chcesz cały spędzić na pisaniu, to najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że spałeś do południa. Człowiek nie jest wtedy rześki. Prysznic pomoże się rozbudzić.

 

Przewietrz pokój.

Mózg trzeba dotlenić. Koniec, kropka. Może być też krótki spacer, z naciskiem na słowo „krótki”.

 

Po prostu zacznij.

Nie pomoże sprzątanie pokoju i tworzenie sobie idealnego stanowiska do pracy. Nie pomoże umycie okien, żeby mieć lepszy widok na kojącą zieleń za oknem. Tracić czas na facebook’a i oglądanie kotów potrafisz, nawet z brudnymi szybami i zagraconym pokojem, prawda?

 

Zacznij po swojemu.

Kiedy nie wiesz jak zacząć, brakuje Ci pomysłu na przykład na pierwszy rozdział, zacznij pisać od tej części, która przychodzi Ci najłatwiej. Wstęp się dorobi, tekst się poprawi, edytuje, pozmienia kolejność… Najważniejsze – pisz. Pisz i nie martw się, że nie jesteś orłem z gramatyki. Jak już przelejesz wszystkie myśli na papier, będzie się dało coś z tego zrobić. Na pewno więcej, niż z pustej kartki, bo jak wiemy, z pustego to nawet Salomon nie naleje.

 

Powodzenia!

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.