Miliony opcji – przekleństwo wyboru

Nigdy dotąd dostęp do informacji nie był tak powszechny. Zanim kupimy komputer, samochód, czy nawet coś tak prozaicznego, jak szampon do włosów, sprawdzamy opinie na forach internetowych, oglądamy filmiki testerów, czytamy poradniki. W teorii ma nam to pomóc w dokonaniu dobrego wyboru. No właśnie – w teorii. A jak jest w praktyce? Czy nam to pomaga, czy szkodzi?

ANNA PRZYBYLSKA

Życie składa się z wyborów… Na przykład tych mniej znaczących, kiedy najgorszą możliwą konsekwencją jest to, że od niewłaściwego szamponu przez kilka dni będzie nas swędziała głowa. Trudniej jest, kiedy musimy podjąć naprawdę ważną decyzję. Wybór kierunku studiów, rozstanie z partnerem, zmiana miejsca zamieszkania – to nie są łatwe sprawy. To normalne, że szukamy porady. Czasem tak długo nad czymś myślimy, że się zapętlamy i potrzebujemy świeżego spojrzenia osoby trzeciej.

 

Niestety, życie to sztuka wyboru. Nie można mieć i rybki i akwarium (w niektórych wypadkach pewnie i można, ale nie będziemy roztrząsać się nad wyjątkami). Kiedy wybieramy jedno, musimy zaakceptować utratę tego drugiego. A że trawa po drugiej stronie rzeki jest zawsze bardziej zielona, wydaje nam się, że gdybyśmy wybrali inny kierunek studiów, innego partnera, inną bluzkę na rozmowę kwalifikacyjną… (w miejsce kropek wstaw to, czego ty żałujesz), to nasze życie byłoby usłane różami.

Poradnie

Boimy się wybierać, dlatego też coraz chętniej sięgamy po wszelkiego rodzaju porady. I bombardujemy nasz mózg setkami informacji. Na jednym forum wymarzony samochód uzyskał średnią ocen 5/5, w myślach już stajemy się jego właścicielem, ale… chwileczkę, chwileczkę! Jedno forum nie wystarczy. Szukamy dalej. Na kolejnym noty są dużo niższe, bo panu Czesławowi w 2012 roku przy małym przebiegu popsuł się silnik. Zaczynamy się denerwować. Jednak coś jest nie tak. Oglądamy vlogi i słuchamy opinii testerów. Są pozytywne. Powraca nasz entuzjazm. W podpowiedziach są jednak kolejne filmy dotyczące tej marki samochodu. Niezbyt pochlebne, więc ciśnienie nam skacze… Tak można w nieskończoność. Ale, przyznajmy, coraz częściej tak robimy.

Naukowcy…

… nazwali ten stan information fatigue – zmęczeniem informacyjnym. Ludziom coraz trudniej jest podejmować inteligentne, trafne, a co najważniejsze – spontaniczne decyzje. Są kwestie, które faktycznie można przekalkulować, na przykład porównać ceny smartfona i wybrać najlepszą. W sprawach ważniejszych, niematerialnych, lepiej nie zagłuszać jednak swojej intuicji. Ktoś, kto doradza nam na forum internetowym na przykład w związku z wyborem kierunku studiów, nie przeżyje naszego życia za nas. Nie on będzie spędzał osiem godzin dziennie w pracy, której nie polubi.

Ty kupujesz, nie oni

Innym aspektem jest to, że nie tylko liczba „doradców” się zwiększyła. Z każdym rokiem rośnie też liczba opcji do wyboru. Kiedyś nie było tyle kierunków studiów, rodzajów ubrań, mebli, gadżetów itd. Ilość możliwych dróg może być przytłaczająca. Najważniejsze, to we wszystkim spóbować znaleźć złoty środek. Czasem warto posłuchać rad innych, bardziej doświadczonych, czy poszukać opinii przed zakupem nowego gadżetu. W sprawach naprawdę ważnych nie pozwólmy jednak, żeby głosy innych rozbrzmiewały tak głośno, że przestaniemy słyszeć siebie.

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.