Pizza mi nie smakuje

Pragnę przypomnieć, że przestrzeń internetowa, niczym antyczna Agora była miejscem do kulturalnego dzielenia się opiniami. I w tej chwili mam teraz prawo do swojego coming outu! Nie lubię pizzy.

PAWEŁ MIROWSKI

 

Szczególnie nie znoszę jednej. Tej nie dostarczonej! Gniew mnie ogarnia, kiedy dostawca nie przyjeżdża od dwóch godzin od momentu zamówienia. Wtedy Hulk przy mnie, wygląda jak szynszyla. Nie cierpię też pizzy, która ma za grube krawędzie. Dostajesz wielki placek i wielkiego precla dookoła niego. Potem się tym napychasz, bo bluźnierstwem jest zostawianie resztek. Konsekwencją tego jest unieruchomienie i rozdęty brzuch.

 

O co chodzi z tą Hawajską?

 

Ileż to razy słyszy się, żeby nie zamawiać pizzy hawajskiej – tej z ananasem, albo z tuńczykiem, albo z brokułami? Tak się składa, że Hawajska była pierwszą pizzą, którą zapamiętałem po ananasie. Była całkiem smaczna. Prócz tych „niedobrych” składników, na pizzy masz kilka innych. Kompozycje są tak tworzone, żeby smaki równoważyły się nawzajem, dzięki czemu żaden nie jest dominujący. Chyba, że zamawiamy dobrą „Diablo”. Wtedy czuć jeden ogień… dwa razy.

Swoją drogą, na świecie jest masa ludzi jedzących różne obślizgłe, żywe, surowe rzeczy, a Ty wybrzydzasz mięsem tuńczyka, które jest tysiąc razy droższe od zwykłego dorsza?

 

Amerykańska czy Włoska?


Wszyscy wiedzą, że Włosi nie trawią amerykańskiej profanacji ich dania. Tłuszcz z boczku i salami, który osadził się na kilogramie roztopionego sera nie zachęca do spożywania. W Krakowie znajdziemy restauracje, serwujące delle pizze. Warto jednak rozważyć, czy będziemy je jeść sztućcami, czy z ręki. Po ujrzeniu tego dania będziemy mieć wątpliwości, czy pizza jest faktycznie pospolitą zagrychą do towarzystwa.

 

Ja nie zjem półmetrowej?!

 

To ostatni akapit, więc przyznam, że kłamałem. Kocham jeść pizzę. Gdybym mógł, to bym zjadał jedną wielką, zimną na śniadanie i jedną wielką, ciepłą na kolację. Nie zapominajmy, że pizza tuczy bardzo skutecznie. Nawet wegetariańska. Oczywiście zjedzenie całej pizzy należy uznać za wielki wyczyn. Pamiętajmy jednak o innych miłośnikach tego cudownego rarytasu. Koniec końców, szczęśliwy ten, kto je pizze z dziewczyną. Przy średnich, to zjedzą połowę, ale przy dużych, to odpadają po dwóch kawałkach! Być może to stereotyp, ale  jeszcze nie widziałem damy, jedzącej, jak chłop.

Tym seksistowskim akcentem kończę, a z okazji Dnia Pizzy, życzę wszystkim samych niespalonych, samych smakowitych i samych błyskawicznie dostarczanych.

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.