Strzały w Barakah

Czarny Pistolet to spektakl, który gości na deskach teatru Barakah. Przedstawienie jest rodzajem sentymentalnej podróży w czasie, przy akompaniamencie gitary i pieśni Włodzimierza Wysockiego.

ANNA PRZYBYLSKA

 

Reżyserem i scenarzystą spektaklu jest Filip Bochenek, a główną rolę gra jego ojciec – Krzysztof Bochenek, znany głównie z krakowskiego teatru Bagatela.

Czarny Pistolet to bardzo trudna forma teatralna – monodram, czyli utwór, w którym występuje tylko jeden bohater. Scenografia i charakteryzacja jest surowa. Cała uwaga widza jest skupiona na aktorze. Krzysztof Bochenek wciela się w rolę mężczyzny, który próbuje pogodzić się ze śmiercią najbliższego przyjaciela. Zaczyna opowiadać o pogrzebie, lecz z każdym kolejnym słowem jego monolog przeradza się w opowieść o życiu. Bohater rozlicza się ze swoją własną przeszłością.

 

Bochenek i Wysocki

Spektakl jest bardzo szczery. Bohater nie ma oporów, by zażartować z nieboszczyka, zdarza mu się też przekląć. Zaprasza widza do świata swoich wspomnień.  Opowiada o zwyczajnym, prozaicznym życiu. Czasem smutnym, czasem zabawnym. Wszystko okraszone jest piosenkami Włodzimierza Wysockiego, które Krzysztof Bochenek wykonuje w różnych językach. I to jest w tym spektaklu zdecydowanie najlepsze. Interpretacje Krzysztofa Bochenka są dynamiczne, pełne emocji. Śpiewa niskim, zachrypniętym głosem, co świetnie oddaje klimat tych pieśni. Ich autor, Włodzimierz Wysocki, zasłynął właśnie z zachrypniętego krzyku i oryginalnych interpretacji. Często grał na rozstrojonej gitarze. Pisał utwory o różnej tematyce. Głównie o wojnie, miłości, przyjaźni. Niektóre dzieła są bardzo przejmujące, inne dowcipne. Tak samo przeplatają się pieśni w spektaklu „Czarny Pistolet”. Niekiedy wywołują uśmiech, innym razem nostalgię.

 

Kwintesencja

Motyw przedstawienia jest uniwersalny – opowiada ono o stracie i przemijaniu. Warsztat aktorski Krzysztofa Bochenka jest na bardzo wysokim poziomie. Potrafi utrzymać zainteresowanie widza do samego końca. Scenografia, choć surowa, jest przemyślana. Uwagę przykuwa jeden znaczący element – szkolne zdjęcie.

Ciekawe jest także to, że część historii opowiedzianych w spektaklu, powstała na podstawie rozmów ojca z synem. Możemy więc być świadkami ich prawdziwej, męskiej rozmowy.

Piosenki Wysockiego bronią się same. Tak jak kiedyś skradły serca Rosjan, tak teraz mają szansę skraść serca widzów teatru Barakah. Spektakl polecam szczególnie miłośnikom „czarnego humoru”.

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.